poniedziałek, 27 października 2014

[14] Beth Revis - W otchłani

Tytuł oryginału: Across the Universe (t. 1)
Data wydania: 21 marca 2012
Liczba stron: 392
Ocena: 6/10

Do pisanie tej recenzji zabierałam się jakiś czas. Dzisiaj na historii coś mnie natchnęło i skleciłam ze sobą kilka słów, które zawierają to wszystko co myślę o tej pozycji.

Nastoletnia Amy opuszcza Ziemię i wraz z rodzicami zostaje zamrożona na 300 lat. Wraz z kilkudziesięcioma innymi osobami mają dotrzeć na nową planetę i ją kolonizować. Jednak coś idzie nie tak. Amy budzi się wcześniej niż powinna. Znajduje się na „Błogosławionym” - statku, na którym żyją i umierają pokolenia ludzi mający zaludnić nową planetę. Zamknięta, hermetyczna społeczność jest rządzona przez dwóch przywódców: Starszego i Najstarszego. Gdy Amy pojawia się w ich społeczności wywołuje zamieszanie. Czerwonowłosa, z bladą skórą odróżnia się od innych mieszkańców statku.

To my jesteśmy nienormalni. Ludzie powinni być tacy jak one: posłuszni, spokojni, przystosowani do pracy w grupie. To my nie pasujemy do wzorca, bo nie potrafimy skoncentrować się na zadaniu, nie pracujemy razem, nie możemy zajmować się obowiązkami żywiciela ani sterników – to my jesteśmy nienormalni. To my musimy łykać tabletki, żeby nam całkiem nie odbiło.

"W otchłani" to książka, którą od dawna miałam na swojej liście „Chcę przeczytać”. Ślepy przypadek sprawił, że gdy wychodziłam z biblioteki – z pustymi rękoma – zobaczyłam jej grzbiet na półce. Gdy ją wyjęłam zobaczyłam okładkę, której piękna nie są w stanie oddać zdjęcia. Tytuł błyszczący w dziennym świetle, słońce odbijające się od różu okładki, która jest perfekcyjna. Niestety treść już taka nie była.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem nią rozczarowana tak bardzo jak było w przypadku "Ostatniej spowiedzi", ale czegoś mi brakowało. Mimo to autorka stworzyła ciekawą fabułę i bohaterów. Których zdążyłam polubić i znienawidzić. Beth Revis świetnie prowadzi czytelnika przez główny wątek, nie ujawniając za wiele, aż do momentu kulminacyjnego, czyli dowiadywania się im jest osoba, która odłączała ludzi od komór. W międzyczasie dowiadujemy się o mnóstwie innych rzeczy, które są także istotne dla fabuły książki.

Można by się pokusić o nazwanie "W otchłani" pozycją dystopiczną. Jednak książka bazuje na kilku gatunkach. P pierwsze chyba najbardziej rzucającym się w oczy jest science - fiction . Książka jest naładowana nazwami takimi jak: klonowanie, DNA, różne nazwy leków, których nawet nie potrafiłam przeczytać. Ogólnie rzeczami, które nie były dla mnie do końca zrozumiałe, ale tak jest, gdy ostatni raz miałaś biologię dwa lata temu. Książka jest także mieszanką fantasy, które bardzo lubię. Mimo iż, że brakowało mi „czegoś” to chętnie sięgnę po kolejne tomy, które już stoją na półce. Wypożyczyłam od razu wszystkie trzy części.
  
WYZWANIA:

niedziela, 26 października 2014

Albo Albo TAG

Czyli pierwszy TAG na blogu.
 
1. Wolisz czytać tylko trylogie czy tylko powieści jednotomowe? 
Myślę, że trylogie. Lubię czasami przeczytać powieść jednotomową, ale jeżeli seria ma kilka części jest więcej do przeczytania i dłużej zostaje się z ulubionymi bohaterami.
 
2. Wolisz czytać tylko autorki czy tylko autorów? 
Właściwie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, jednak większość książek w mojej biblioteczce została napisana przez autorki. Więc wybieram je - Kobieca Solidarność :D
 
3. Wolisz kupować tylko w empiku czy tylko na stronach internetowych?
INTERNET! Po pierwsze mieszkam w małym mieście i nie ma nigdzie w pobliżu Empiku, a po drugie ceny są tam okropne. Na stronie internetowej mogę kupić książki już od 7 zł.
 
4. Wolisz żeby wszystkie książki zostały zekranizowane czy żeby przekształcono je w serial?
Serial!
Jestem serialoholiczką więc wybieram serial. Więcej odcinków - więcej oglądania, jednak kiedy miałabym czas to robić???

 
5. wolisz czytać 5 stron dziennie czy 5 książek tygodniowo?
5 książek tygodniowo!
 
6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem czy autorem? 
Autorem. Zawsze chciałam napisać książkę, jednak niestety nie jestem do tego wystarczająco utalentowana.
Milion pomysłów - Zero realizacji.

 
7. Wolisz czytać 20 ulubionych książek w kółko czy sięgać po nowe pozycje?
Trudne pytanie. Jestem osobą, która często sięga po te same książki. Akademie Wampirów czytałam 10 razy! Uwielbiam wracać do ulubionych fragmentów. Jednak myślę, że gdybym czytała cały czas to samo byłoby mi smuto, ze nie mogę poznać innych - równie dobrych pozycji. Więc niestety, ale wybieram sięganie po nowe pozycje.
 
8. Wolisz być bibliotekarzem czy sprzedawcą książek?
Bibliotekarzem. Nie lubię zgiełku, więc ta praca byłaby dla mnie idealna.


9. Wolisz czytać tylko ulubiony typ literatury czy wszystko po za ulubionym typem literatury?
Ulubiony typ. Uwielbiam Paranormal Romance i głównie to czytam.

10. Wolisz czytać tylko książki fizyczne czy tylko e-book'i?
KSIĄŻKI FIZYCZNE! 
Zawsze lepiej czuć to co się czyta w dłoniach i słyszeć szelest przewracanych kartek.

niedziela, 19 października 2014

[13] Zofia Kaliska - Maria i Magdalena

  Autor: Zofia Kaliska
Tytuł oryginału: Maria i Magdalena
Wydawnictwo:Printex
Data wydania: 28 kwietnia 2014
Liczba stron: 128
Ocena: 6/10

Dzisiejszy dzień jest pamiętny i zapisuje go sobie w kalendarzu. Pierwszy raz od deski do deski przeczytałam książkę polskiej autorki – Zofii Kaliskiej – która nie jest Małgorzatą Musierowicz. Dotychczas czytałam książki tylko tej drugiej, a dokładnie tylko trzy książki.

Maria i Magdalena to córki (bliźniaczki) Wandy i Romana Izydorów. Apodyktycznej gospodyni domowej, która trzyma cały dom w ryzach. Roman jest natomiast dentystą na stanowej pensji. Siostry są do siebie nie podobne tak jak to jest możliwe. Marysia to dusza towarzystwa. Na jej ramieniu zawsze uwieszony jest chłopak. Maga jest jej przeciwieństwem. Nieśmiała, z artystyczną duszą, zawsze w cieniu starszej o pół godziny siostry. To właśnie ona zaszokuje całą społeczność i wywoła skandal wiążąc się z prawie dwa razy starszym mężczyzną. Nauczycielem języka polskiego, ojcem, a co gorsza rozwodnikiem.

Jak już pisałam na początku pierwszy raz przeczytałam twórczość polskiej autorki. Nie wiem dlaczego, ale mam dystans do naszych ojczystych autorów. Wiem kim jest Ewa Nowak, ale nigdy nie miałam w dłoni jej książki. Jednak po lekturze „Mari i Magdaleny” muszę zmienić zdanie co do naszych pisarzy. W tym przypadku sprawdza się powiedzenie: „Dobra, bo polskie”.

Książkę przeczytałam w niecałą godzinę, jednak myślę, że było to bardziej uwarunkowane małą liczbą stron (ledwie 128) i ogromną jak na standardy czcionką, niż wartkością akcji. Ta szła sobie powoli kartka, po kartce. Powoli kroczyła nigdzie się nie spiesząc. Czekałam, aż coś się wydarzy, jednak nic nie zaskoczyło, aż do nietypowego zakończenia.

Po lekturze książki na pewno będę sięgała częściej po polskich autorów. Może znacie kogoś godnego polecenia? 

Wyzwania:

środa, 15 października 2014

[12] Tahereh Mafi - Dotyk Julii


Tytuł oryginału: Shatter Me
Wydawnictwo:Otwarte
Data wydania: 28 kwietnia 2014
Liczba stron: 336
Ocena: 9/10

- Nie możesz mnie dotknąć. - szepczę.
Nie mówię mu: kłamię. Nigdy nie powiem: możesz mnie dotknąć. Chcę powiedzieć: proszę, dotknij mnie.


Antyutopia, dystopia. Ta dwa pojęcia występują teraz w wielu książkach. Jednak nie jest to gatunek, który dopiero co powstał. Jedną z takich książek może być Rok1984 Orwella. Tylko trzeba przyznać, że w dzisiejszych czasach książki mają w sobie o wiele więcej fantastycznej treści niż kiedyś.

Julia Ferrars od dwustu sześćdziesięciu czterech dni jest zamknięta w małej i zimnej celi. Porzucona przez rodziców, wykluczona przez społeczeństwo. Jest sama. Za jedyne towarzystwo służy jej stary notes i połamane pióro. Jednak pewnego razu do jej celi trafia Adam. Chłopak, który jej nie pamięta. Który myśli, że jest wariatką. Jednak czy wszystko z pozoru wydaje się takie jak jest?

W końcu postanowiłam sięgnąć po dotyk Juli. Ugięłam się pod presją. Na wszystkich portalach literackich, blogach książka kusiła. Jednak szale przeważyło,że jest to książka października w Blogowym Klubie Książki [KLIK]. 

Przyznaje, że na początku fabuła lekko się ciągnęła. Jednak z każdą kolejną stroną było coraz lepiej. W swoim debiucie Mafi przedstawia świat za kilkadziesiąt,kilkaset...Czytelnik nie jest w stanie dokładnie określić w jak dalekiej przyszłości to się dzieje. Ale to nie jest ważne. Mafi zwraca uwagę na silną osobę/jednostkę, która najpierw „mydleniem oczu”, a następnie zastraszaniem przejmuje władze. Komitet Odnowy miał być nowym początkiem, nadzieją, ratunkiem. A okazał się bezwzględnym uchem mającym na celu podporządkowanie pojedynczej jednostki, jak i całego społeczeństwa.

Nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze, a ja jestem na tyle szalona, że ośmielam się w to wierzyć.
 
Styl autorki jest specyficzny, jednak mnie przypadł do gustu. Przekreślane słowa, które niektórzy mogą uważać za marnotrawstwo papieru, są ciekawe i bardzo oddziaływają na psychikę czytelnika. Pozwalają poczuć te same uczucia co główna bohaterka. Skrzywdzona, porzucona, poharatana – takie słowa przychodzą mi na myśl, gdy o niej myślę. Zawsze samotna. Przeklęta przez los. A może jednak pobłogosławiona?

Spędzałam życie wsunięta między kartki książek. Z braku bliskości z ludźmi budowałam więzi z papierowymi postaciami. Przeżyłam miłość i stratę z powieści historycznych, doświadczyłam dojrzewania przez analogię. Mój świat jest utkaną ze słów pajęczyną, splatającą kończyny, kości i ścięgna, myśli i obrazy. Jestem istotą złożoną z liter, postacią stworzoną przez zdania, wytworem wyobraźni, fikcją.

Jednak nie tylko ona była tutaj ważna. Przez książkę przewija się szereg różnych postaci. Oczywiście największą uwagę zwraca Adam i Warner. Jedyni, których dotyk Julii nie zabija. Nie jest to typowy trójkąt miłosny. Julia jest pewna kogo wybierze. Jednak nie można tego elementu wykluczyć całkowicie. Zobaczymy co będzie się działo w następnych częściach. Jestem tego bardzo ciekawa.

Dotyk Julii to niebywała opowieść, napisana językiem prostym. Pokazuje nam świat, w którym kiedyś możemy żyć. Zakażone powietrze, woda, brak żywności, zwierząt, roślin. Przy naszym stylu życia świat przedstawiony przez Tahereh Mafi jest niestety jak najbardziej realny. Więc czytając może warto byłoby zwrócić także na ten aspekt powieści? 

WYZWANIA:

sobota, 11 października 2014

Wydawcy, którzy (nie)wydają, czyli kilka słów na temat niedokończonych serii

Wyobraźcie sobie sytuacje. Na zewnątrz hula zimny wiatr, a wy siedzicie w ulubionym fotelu. W jednej dłoni dzierżycie kubek z kakao, a drugą trzymacie powieść, którą pożeracie wzrokiem. Wasze serce bije na myśl o ekscytującym momencie, który ma się wydarzyć za chwilę. Czujecie to w kościach. Nagle PUF! Książka się kończy. Jeszcze raz przewracacie strony i przecieracie oczy ze zdumienia, że to już koniec. Po chwili przytomniejecie i biegniecie do komputera. Wklepujecie google w nadziei, że to nie może być koniec. Oddychacie z ulgą okazuje się, że książka ma jeszcze dwie części. Po chwili waszą chwilową radość zastępuje rozczarowanie. Okazuje się, że wydawca zrezygnował z tłumaczenia serii.

Co robicie? Część z was zapewne skusi się na obcojęzyczną wersję książki - postanowicie przeczytać powieść w oryginale. Jednak nie każdy posiada zdumiewając zdolności lingwistyczne. Taką osobą jestem niestety ja.

Czasami szukam nieoficjalnych tłumaczeń, jednak nie zawsze znajduję to czego chcę. Więc do czasu, kiedy nie opanuje angielskiego do perfekcji nie dowiem się jakie są dalsze losy Karou i Akivy z „Córki dymu i kości” autorstwa Laini Taylor. Czy też nie będę wiedziała co się dzieje z Ari i Sebastianem z powieści: „Z ciemnością jej do twarzy”. Nie dowiem się jakie są losy całego rodu Argeneau i nie będę wiedziała czy Katarina - „Ostatni Skok” - nada jest taką zdumiewającą złodziejką jaką ją poznałam. Będzie mnie też nurtować pytanie czy Rhine pokona naturę i dożyje do swoich 30 urodzin?

Pozostaje nam tylko zgadywać dlaczego nie można wydać całej serii? Czy chodzi o pieniądze? Czy o coś innego? Stawiam na to pierwsze, jednak można się zastanawiać czy nie warto wydać kolejną część mniejszym nakładem. Wielu fanów uszczęśliwiłoby to niezmiernie, a wydawnictwom na pewno udałoby się jeszcze zarobić.

EDIT: Wydawnictwo AMBER wydało ostatnie tomy "Córki dymu i kości".

Tekst nie ma na celu obrażenia żadnego wydawcy/wydawnictwo. Jest on tylko moim luźnym przemyśleniem na temat wydawania książek w naszym kraju.

środa, 8 października 2014

[11] John Green - Szukając Alaski


Tytuł oryginału: Looking for Alaska
Wydawnictwo:Bukowy Las
Data wydania: 9 października 2013
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10


Przeżyliście już swoje „Wielkie Być Może”? - Miles bohater książki właśnie przeżywa swoje.

Miles Halter stoi u progu dorosłości. Zaczyna naukę w szkole z internatem w Culver Creek. Nie oczekuje specjalnych zmian. Jednak jego współlokatorem jest Pułkownik dzięki, któremu poznaje Alaske. Dziewczynę, która pomaga mu w odkrywaniu Wielkiego Być Może. Razem z nią, Larą, Takumim i Pułkownikiem odkrywa świat taki jak go nie znał. Zaczyna dostrzegać nowe, zupełnie mu nieznane rzeczy i zastanawiać się nad swoim dotychczasowym życiem.

„Gdyby ludzie byli deszczem, to ja byłbym mżawką, a ona huraganową ulewą „ 

Książka jest moim kolejnym – i mam nadzieję nie ostatnim – spotkaniem z Johnem Greene'm, którego większość kojarzy jako tego co napisał „Gwiazd Naszych Wina”. Jednak debiut autora nie jest pod żadnym względem gorszy od wyżej wspomnianej książki. Ja nawet stwierdziłabym, że wręcz przeciwnie. Dla mnie „Szukając Alaski” było nawet jeszcze lepsze.

„To, co wydaje się straszne, można przetrwać, ponieważ jesteśmy tak niezniszczalni, jak nam się wydaje.”

„Szukając Alaski” to książka wzruszająca, poruszająca i niebanalna. Podzielona jest na dwa, że tak napiszę etapy. Przed i po. Czytając zastanawiałam się do czego jest to odliczania, a właściwie przed czym. Jednak im głębiej zaczynałam zagłębiać się w lekturę książki tym bardziej zaczynałam rozumieć jaka ma być rola „Przed' i „Po”. Do czego one służą. 

Jeszcze na moją uwagę zasługuje to w jaki sposób autor stawia w książce pytania i zmusza nas do myślenia nad odpowiedziami. Więc zacytuje wam to, na które Miles i jego koledzy musieli odpowiedzieć: „Jak ty-właśnie ty-zamierzasz wydostać się z tego labiryntu cierpienia?”. „Zawsze istnieją odpowiedzi. Musimy tylko wykazać się dostateczną inteligencją.”

 WYZWANIA:

środa, 1 października 2014

PODSUMOWANIE: WRZESIEŃ 2014


Podsumowanie sierpnia
 
Przeczytane książki: 11

1. Try me - Olivia Cunning (ang.)
3. Wędrówka przez Sen - Josephine Angelini
4. Bunt Bogini -  Josephine Angelini
6. Spełnione życzenie - Grace Burrowes
8.  Brzydka narzeczona - Christina Dodd (e-book)
10. Akademia Wampirów - Richelle Mead
11. W szponach Mrozu - Richelle Mead 

Liczba przeczytanych stron: 3982 

Średnio dziennie: 122

Liczba recenzji: 4

Moje nowe nabytki:
  • Akademia Wampirów - Richelle Mead
  • W szponach Mrozu - Richelle Mead
  • Pocałunek cienia- Richelle Mead
 Najlepsza przeczytana książka wmiesiącu: Akademia Wampirów i Spętani przez Bogów (nie mogłam się zdecydować)

Najgorsza przeczytana książka w miesiącu: Bunt Bogini (niestety)


Wrzesień przeminął błyskawicznie, a ja dopiero wczoraj zorientowałam się ile aż książek przeczytałam. Sama siebie zaskoczyłam. No, ale w końcu trzeba wziąć się mocno za naukę i może zrobić sobie mały odwyk od czytania? - Chociaż nie wiem czy jest to możliwe.