środa, 8 października 2014

[11] John Green - Szukając Alaski


Tytuł oryginału: Looking for Alaska
Wydawnictwo:Bukowy Las
Data wydania: 9 października 2013
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10


Przeżyliście już swoje „Wielkie Być Może”? - Miles bohater książki właśnie przeżywa swoje.

Miles Halter stoi u progu dorosłości. Zaczyna naukę w szkole z internatem w Culver Creek. Nie oczekuje specjalnych zmian. Jednak jego współlokatorem jest Pułkownik dzięki, któremu poznaje Alaske. Dziewczynę, która pomaga mu w odkrywaniu Wielkiego Być Może. Razem z nią, Larą, Takumim i Pułkownikiem odkrywa świat taki jak go nie znał. Zaczyna dostrzegać nowe, zupełnie mu nieznane rzeczy i zastanawiać się nad swoim dotychczasowym życiem.

„Gdyby ludzie byli deszczem, to ja byłbym mżawką, a ona huraganową ulewą „ 

Książka jest moim kolejnym – i mam nadzieję nie ostatnim – spotkaniem z Johnem Greene'm, którego większość kojarzy jako tego co napisał „Gwiazd Naszych Wina”. Jednak debiut autora nie jest pod żadnym względem gorszy od wyżej wspomnianej książki. Ja nawet stwierdziłabym, że wręcz przeciwnie. Dla mnie „Szukając Alaski” było nawet jeszcze lepsze.

„To, co wydaje się straszne, można przetrwać, ponieważ jesteśmy tak niezniszczalni, jak nam się wydaje.”

„Szukając Alaski” to książka wzruszająca, poruszająca i niebanalna. Podzielona jest na dwa, że tak napiszę etapy. Przed i po. Czytając zastanawiałam się do czego jest to odliczania, a właściwie przed czym. Jednak im głębiej zaczynałam zagłębiać się w lekturę książki tym bardziej zaczynałam rozumieć jaka ma być rola „Przed' i „Po”. Do czego one służą. 

Jeszcze na moją uwagę zasługuje to w jaki sposób autor stawia w książce pytania i zmusza nas do myślenia nad odpowiedziami. Więc zacytuje wam to, na które Miles i jego koledzy musieli odpowiedzieć: „Jak ty-właśnie ty-zamierzasz wydostać się z tego labiryntu cierpienia?”. „Zawsze istnieją odpowiedzi. Musimy tylko wykazać się dostateczną inteligencją.”

 WYZWANIA:

14 komentarzy:

  1. Świetna recenzja! :)
    Co do książki, mam nadzieję, że kiedyś ją przeczytam... albo cokolwiek autorstwa Johna Greena :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zaskoczona, że jeszcze żadnej książki nie czytałaś. Ja sama się ugięłam i zaczęłam czytać Gwiazd Naszych Wina chcąc zobaczyć czy autor jest naprawdę taki genialny:)

      Usuń
    2. No właśnie mnie do tych "Gwiazd naszych wina" jakoś specjalnie nie ciągnie... Tak głośno zrobiło się o tej książce i wszyscy o niej rozmawiają... Sama nie wiem... ;)

      Usuń
  2. Ja wciąż czekam na swoje pierwsze spotkanie z Johnem Greenem, nigdy nie miałam szansy przeczytać czegoś jego autorstwa, aczkolwiek słyszałam same pochlebstwa. Swoją recenzją zaciekawiłaś mnie "Szukając Alaski". Być może to ona pójdzie na pierwszy ogień :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę posiadam i teraz wiem, że warto przeczytać. Cieszę się, że autor wymaga myślenia - takie książki się ceni:) A recenzja wspaniała :)
    Zapraszam do siebie na:
    www.szeleststron.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam żadnej książki autora, ale nie mogę się przekonać. Nie wydaje mi się być warty uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wciąż nie mogę się zdobyć na spotkanie z Greenem - sama nie wiem, czego konkretnie dotyczą obawy, być może w największym stopniu tego, że jego teksty są z reguły wychwalane. ;) Na swojej półce mam właśnie "Szukając Alaski" - prawdopodobnie to od niej zacznę i liczę, że i mnie się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam także takie nastawienie, jednak z biegiem czasu zaczęło się to powoli zmieniać. Nadal czytuje książki, które nie mają "reklamy", ale czytam też takie o których jest głośno:)

      Usuń
  6. Czytałam i bardzo mi się podobała :). Byłą to moja pierwsza książka Greena. Chociaż mam pozostałe, to jeszcze ich nie czytałam. Najwyższa pora w końcu nadrobić zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czytałam tylko "Gwiazd naszych wina". Ale na tę książkę też się chyba skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli mam być szczera: próbowałam to czytać, ale nie podołałam. Po zaledwie kilku stronach stwierdziłam, że nigdy więcej nie tknę nic, co wyszło spod pióra pana Greena. W recenzji go chwalisz, ale po tym co zdołałam przeczytać sama, wciąż nie ciągnie mnie do Zielonego. ;)

    ---
    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku byłoby mi miło, gdybyś zostawił komentarz. Dzięki nim wiem, że jest jeszcze ktoś dla kogo warto pisać...