czwartek, 1 stycznia 2015

[17] K.N. Haner - Na szczycie [PRZEDPREMIEROWO]


Tytuł oryginału: Na szczycie
Wydawnictwo:Novae Res
Data wydania: 13 lutego 2015
Liczba stron: 794
Ocena: 9/10
Przyznam, że bardzo się ucieszyłam dostając pozycję w swoje ręce. Nawet nie przeraził mnie rozmiar książki. A uwierzcie prawie 800 stron zazwyczaj mnie do siebie przeraża. A dodajcie do tego format książki, który jest stanowczo większy niż tradycyjnie. Jednak w tym wypadku bardziej zadowolona byłam z tych rzeczy, które są dla mnie zazwyczaj mankamentami. Ale przejdźmy do samej książki.

Rebeka Staton ma na głowie wiele problemów. Matkę pijaczkę, która wiecznie wyłudza jej ciężko zarobione pieniądze, okropną szefową oraz wieczny brak pieniędzy. Razem ze swoim najlepszym przyjacielem o imieniu Trey mieszka w podłej dzielnicy LA. Miasta, do którego przyjechała spełnić swoje marzenia. Niestety los jest okrutny. Kobieta wylądowała tańcząc na rurze. Jednak ten okrutny los może czasami się do nas uśmiechnąć, tak jak do Rebeki uśmiechnął się menadżer Sweet Bad Sinful - Sederick Mills. Propozycja, którą jej składa zmienia jej dotychczasowe życie.

Czytając opis książki powierzchownie można pomyśleć, że to kolejna pusta opowiastka o seksie. Jednak odkąd na rynek wyszło 50 Twarzy Greya nie czytałam tak dobrej książki z gatunku literatury erotycznej.
Na Szczycie to pełna miłości, przyjaźni lektura. Mimo, iż książka głównie skupia się oczywiście na głównych bohaterach - Rebece oraz Sedericku to mamy wgląd również w "kawałki" z życia chłopaków z zespołu oraz ich rodzin. 

Czy da się opisać tęsknotę za ukochaną osobą? Można spróbować ale nikt kto tego nie doświadczył, nigdy tego nie zrozumie. Jak oddychać, gdy nie ma przy tobie najważniejszego składnika twojego tlenu? Jak budzić się rano, gdy nie ma najważniejszej części twojego dnia? Jak zasypiać, gdy nie ma przy tobie najlepszego czynnika dobrych snów?

Na szczycie jest napisana prostym, przystępnym językiem. Opisy miejsc, zabawne dialogi to rzeczy, których tutaj nie brakuje. Oczywiście jest też wątek seksualny, jednak nie dominował on w książce jak mogłoby się wydawać. Autorka oczywiście zwraca uwagę na ten aspekt i nie można powiedzieć, żeby nie był istotny, jednak według mnie to uczucia bohaterów ich relacje odgrywają ważniejszą rolę.

Książka jest bardzo podobna do serii Olivii Cunning Ich noce. Mamy tutaj seksowne gwiazdy rocka, piękne kobiety, muzykę, miłość...Więc jeżeli uwielbiacie Sinnersów tak mocno jak ja to pokochacie Na szczycie.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:
    1. Więcej niż 215 stron
    2. Autorem jest kobieta
    3. Została wydana w 2015
    4. Autor pod pseudonimem
    5. Akcja nie dzieje się w Europie


Za książkę dziękuję: 
http://novaeres.pl/

17 komentarzy:

  1. Świetna powieść, skradła moje serce i teraz marzę tylko o tym, aby światło dzienne ujrzał drugi tom tej serii:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pokaźne tomisko jak na to wydawnictwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie przepadam za tym gatunkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Beznadziejna, za dużo z Cunning ściągnięte. Poza tym 800 stron? Lubie długie, ale to przesada- nużące i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejtujcie dalej, Kasia i tak ma gdzieś wasze wywody o plagiatach Sinnersów. Szkoda, że nie widzi waszych min, gdy okazuje się, że każda kolejna recenzja jest jej przychylna. Zazdrosne, żałosne kobiety. Pozdrawiam środkowym palcem w stylu Syna Gatesa!

      Usuń
    2. Dobrze powiedziane :D Żal dupe ściska pewnym osobom a recenzje mowią same za sebie ... więc również dołączam sie do pozdrowien Syna hahaah

      Usuń
    3. Napiszę tylko, ze każdy ma swoje zdanie i każdy ma inny gust. Niektórzy mogą pisać, że książka jest do bani, ale ja sama czytałam wiele dobrych opinii na jej temat, które zresztą potwierdziłam czytając książkę.

      Usuń
    4. Do 2 komentarza, może to i hejt jakiś jest od kogoś - tak czy siak nie zmienia faktu,że mówi to co myśli a nie zakłada konta specjalnie na lubimyczytac.pl żeby dupe lizać i wystawiać 10 i pisać głupie opinie " super książka polecam " i ona daje plusy...

      Usuń
    5. Nawet to wam przeszkadza i o to jesteście zazdrosne? Że książka jest wysoko na Lubimy Czytać? No nie wierzę... ludzka zazdrość i zawiść nie zna granic. Kasi nikt "dupy" lizać nie musi, bo ona wie na kogo może liczyć.

      Usuń
    6. Może być wysoko na LC, nikt tego nie zabroni.Chce się rozwijać jako pisarka i wydawać książki ? Proszę bardzo, powodzenia. Nikt tu nie jest zazdrosny,bo nie ma o co. Jedynie nie każdy musi się zachwycać i pisać specjalnie że nigdy w życiu lepszej książki nie czytał. A niestety z tym chyba najwyraźniej jest problem, patrząc na komentarze. ;)

      Ale żeby to były szczere opinie, a nie podlizywanie się i specjalnie zakładanie kont z których nikt potem nie będzie korzystał aby móc wystawić tylko 10. Poza tym co ma liczenie na kogoś ze szczerą bezstronną opinią ? Tyle, że będąc w kółku wzajemnej adoracji, wystawia się najlepsze oceny i pisze oh i ah na temat książki bo zna się autora a nie znając można napisać co się chce bo nie urazi się autora i nie zostanie zjechanym przez kółeczko.

      Zresztą tu nie ma o co się kłócić. Każdy ma swoje zdanie i tyle.

      Usuń
    7. Kółeczko wzajemnej adoracji? wiesz coś o tym chyba... sama do takiego kółeczka należysz. Ocena bezstronnej osoby jest cenna nawet jeśli negatywna ale nie oszukujmy się. WY bezstronne nie jesteście i wypisujecie te rzeczy z czystej zawiści, zazdrości i chęci dokopania Kasi. Szkoda, że większość z was kiedyś się zachwycała, wychwalała i sama namawiała Kasię by wydała NS, a teraz jesteście pierwsze do pisania negatywnych opinii. No ale takie życie... Ciekawa jestem czy któraś z was odważyłaby się wydać swoje (jak to często określałyście) wypociny i poddała się takiej ogólnej krytyce. Wiele z was coś tam sobie skrobie, piszecie opowiadania, ff itp... Spróbujcie osiągnąć to co Kasia to wtedy porozmawiamy na ten temat, bo teraz to jak grochem o ścianę.

      Usuń
  5. Co tu w ogóle pisać dziewczyna ma talent i spełnia swoje marzenia. Jak się komuś nie podoba treść to niech do zakonu idzie czytać listy do świętego Mateusza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na tak wysoką ocenę i książkę, która ma 800 stron (!), trochę mało przytoczonych argumentów przemawiających na korzyść tejże lektury. Byłam zainteresowana jej zakupem, bo od lat ciekawi mnie nasza rodzima literatura erotyczna, aczkolwiek to kolejna pozytywna recenzja i kolejna, która w żaden sposób nie uzasadnia plusów lektury. Cóż, wydawnictwo NR lubi wpływać na swoich recenzentów i mam dziwne wrażenie, że tak jest w tym przypadku. Poza tym fabularne podobieństwo do Sinnersów i dodatkowo pojawiające się imiona bohaterów cyklu Pani Cunning? Oj, coś mi tu nieładnie pachnie.
    Poza tym pozdrawiam serdecznie "fanki" Pani Haner, które jak widać nie wiedzą, że ile ludzi tyle opinii i atakowanie osób krytycznie nastawionych do "Na Szczycie" raczej nie pomoże autorce w wypracowaniu sobie autorytetu w środowisku...
    Pozdrawiam, K.

    OdpowiedzUsuń
  7. do jakich kluczników styczniowych ja zglaszasz? na razie zaliczam tylko jako "niewspolczesnie"

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam,
    Chciałabym się jakoś wypowiedzieć na temat tejże książki, ponieważ spotykam się z kolejnym blogiem, który prowadzi recenzję na jej temat. Jako, że przeczytałam książkę i jestem zapoznana z jej fabułą uważam, że w jakiś sposób jestem w stanie wypowiedzieć się na temat jej treści.
    Jednakże jest pewna sprawa, która znacznie odbiega od książki, jej recenzji i treści. Mianowicie zauważyłam, że gdy pojawi się jakakolwiek negatywna opinia jej autorka zostaje "zjedzona" przez oddane fanki Pani K.N.Haner.
    Jeżeli autorka "ma jaja" to potrafi przyjąć do siebie uzasadnione słowa krytyki i nie musi wysługiwać się swoimi obrońcami.
    Jestem takiego zdania, że książka i autor powinni być traktowani osobno. Jeżeli recenzja dotyczy książki to dotyczy jej treści, a nie życia prywatnego tego, kto ją napisał.
    Jeżeli zostanę nazwana "żałosną, zazdrosną kobietą" lub "tą która ma biedne życie seksualne" to bardzo proszę, jednakże nie jestem tu po to, aby oceniać autorkę lecz KSIĄŻKĘ KTÓRĄ NAPISAŁA. Zacznijcie w końcu odróżniać te dwie zupełnie różne od siebie sprawy. Jeżeli chciałabym "pohejtować" Panią autor zrobiłabym to pod postem na blogu z jej wywiadem.
    Kółko wzajemnej adoracji kręci się wokół każdej recenzji i nie pozostawi suchej nitki na tym, kto ma odmienne zdanie niż one. W takim przypadku to wy jesteście żałosne, że reagujecie na te komentarze. Jakoś nie widzę, żeby Pani autor na nie odpisywała, tylko za każdym razem widzę anonimy, które jej bronią.
    Co do książki - nie jest to nic nadzwyczajnego. Kolejny erotyk, podobny do serii Sinnersów, Greya, Crossa i innych tego typu. Nie wiem co innego trzeba by było wymyślić, żeby to wszystko nie było do siebie podobne. Seks jak seks, niektórzy lubią na ostro, niektórzy ograniczają się tylko do paru pozycji. Jednak utrata dziewictwa w tym przypadku była przesadzona.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Historia ta zawładnęła moim sercem i umysłem. Pokaźne tomisko pochłonęłam w dwa wieczory, a teraz mam problem, bo nie mogę doczekać się dalszych losów bohaterów "Na szczycie".

    Autorka od samego początku nie owija w bawełnę. Już sama okładka daje poznać się na tym, że w książce erotyki i niegrzecznych chłopców nie zabraknie. Sceptycznie nastawiona do tego typu historii i do tej podchodziłam z dystansem. Jednak już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w wir akcji.

    Poznajemy Rebekę, młodą, zagubioną kobietę, która swoje problemy próbuje zatuszować wiecznymi imprezami. Dziewczyna na pozór bardzo lekkomyślna i beztroska skrywa przed wszystkimi tajemnicę jej dzieciństwa. Kompanem w zabawie dla Rebeki jest jej najlepszy przyjaciel - biseksualny Trey. Od razu go polubiłam, a to dopiero pierwszy z cudownych facetów pojawiających się w książce.

    Rebeka jest dziewicą i co lepsze, także striptizerką. To nietypowe połączenie idealnie odzwierciedla osobowość głównej bohaterki. Moim skromnym zdaniem kreacja Rebeki jest doskonale przemyślana i naprawdę dopracowana. Wkurzała mnie ona niemiłosiernie ale w momencie gdy dowiadujemy się o tym co spotkało ją w dzieciństwie, wszystkie "dziwne" akcje jakie działy się za jej sprawą, zaczynają mieć sens. Rebeka jest po prostu skrzywdzonym dzieckiem, które nigdy nie zaznało normalnej, zdrowej rodzicielskiej miłości. Nie jest przygotowana na związek, na miłość, na zaufanie, a nagle pojawiający się na jej drodze menadżer zespołu rockowego - Sedrick Mills, dodatkowo burzy względy spokój w jej życiu. Sedricka polubiłam od samego początku, chociaż mam ogromny problem i dylemat z kim wolałabym by Rebeka związała się na stałe. Erick Walter także podbił moje serce. Chyba nie ma takiego członka zespołu, którego bym nie polubiła. Zabrało mi jedynie trochę więcej szczegółów związanych z zespołem ale liczę na to, że w kolejnych częściach tej książki będzie mi dane je poznać.

    By za bardzo nie spolerować dodam jedynie, że sceny seksu rozpalają tutaj i umysł i ciało. Zawrotna akcja i niespodziewane jej zwroty są naprawdę zaskakujące i nigdy nie zgadłam co wydarzy się dalej. Bohaterowie i ich wybuchowe charaktery nie dają odetchnąć ani na chwilę. W tej historii jest drugie dno, które trzeba dostrzec. Ja je dostrzegłam i podziwiam autorkę za odwagę ale także za kreację bohaterów tak różnorodną i ciekawą, że nie sposób się oderwać. Nie zabraknie tutaj także czarnych charakterów, zazdrosnych byłych narzeczonych i problemów, które piętrzą się strona po stronie by w końcu wybuchnąć wszystkie razem. Tak właśnie czułam się czytając tą książkę, emocje wzbierały i wybuchały nagle by potem na chwilę opaść i dać sekundę wytchnienia.

    Dla mnie ten debiut zasługuje na ogromne gratulacje. Nie tylko za odwagę ale za pomysł i świeżość. Styl i język są proste i mimo, że książka liczy prawie 800 stron to pochłania się ją momentalnie. Czytałam, że autorka tak naprawdę nigdy wcześniej nie pisała i zaczęła robić to niedawno więc boję się co może być dalej :) Każdą kolejną książkę K.N. Haner kupię w ciemno i na pewno się nie zawiodę. Dobrze, że mamy w Polsce takich młodych, zdolnych, odważnych autorów, a na fali "Greya" warto sięgnąć właśnie po nasze rodzime autorki.

    Do tej książki zachęcam z całego serca i czekam na kolejne części z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku byłoby mi miło, gdybyś zostawił komentarz. Dzięki nim wiem, że jest jeszcze ktoś dla kogo warto pisać...