sobota, 28 lutego 2015

PODSUMOWANIE: LUTY 2015

Przeczytane książki: 13
Liczba przeczytanych stron: 5402
Średnio dziennie: 192
Liczba recenzji: 6
Najlepsza książka przeczytana w styczniu: Łzy śmierci/Hopeless/Pięćdziesiąt twarzy Greya
Najgorsza książka przeczytana w styczniu:Charlotte
Wyniki w ramach wyzwań:
  • Paranormal romance - 2
  • Czytamy ebooki - 4
  • WAMPIRY VS. WILKOŁAKI - 2
  • Grunt to okładka - 0
  • Czytamy opasłe tomiska - 4
  • Klucznik - 3
  • Czytam fantastykę - 3
  • Okładkowe love -4
  • Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 32,6cm - cel: 169  - brakuje: 116.82
  • Wyzwanie biblioteczne:
      1. Wariant I - 0
      2. Wariant II - 2
W lutym na prawdę zaszalałam. W tym miesiącu głównie czytałam e-booki i zakochałam się w serii o Bractwie Czarnego Sztyletu. W chwili obecnej czytam już 6 tom. Prawie już skończyłam Anioł na ramieniu więc niedługo można spodziewać się recenzji, a dzisiaj zaczęłam czytać ponownie Kroniki Krwi, czyli jedną z moich ulubionych książek, do której recenzja też na pewno powstanie. A jak u was miną luty?

wtorek, 24 lutego 2015

Top5 - Klasyka polska

 Każdy z nas kocha czytać. I nie ważne czy czytamy dramaty, książki młodzieżowe, romanse jednak myślę, że każdy z nas powinien znać podstawowy kanon naszej literatury ojczystej. Dzisiaj przedstawiam wam moje ulubione klasyki polskie.


#5
Zofia Nałkowska - Granica

Opis książki:
Powieść przedstawiająca dzieje życia i kariery inteligenta pochodzenia ziemiańskiego, Zenona Ziembiewicza, który dla kolejnych stopni społecznego awansu rezygnuje ze wszystkich wyznaczonych wcześniej ideałów. Stopniowe ustępstwa doprowadzają go do kompromitacji prywatnej i publicznej, a wreszcie do samobójstwa. 


Moja opinia:
Odkąd tylko przeczytałam Granicę wiedziałam, że będzie jedną z moich ulubionych lektur. Zofia Nałkowska porusza ważne problemy społeczne i osobiste. Odkrywa fałszywość ludzi i pokazuje schemat boleborzański, który nawet w dzisiejszych czasach zapewne jest przez niektórych powielany. "W końcu historia lubi się powtarzać".

#4
Zygmunt Krasiński - Nie-Boska komedia


Opis książki:
Arystokracja kontra rewolucjoniści, stary świat kontra nowy, który jednak wciąż pozostaje w marzeniach przyszłych panów świata, to podstawowy problem dramatu artysty, który krytycznie podchodził do przewrotów wszelkiego rodzaju. Rewolucjoniści pragną zburzenia starego porządku i budowania na gruzach. Henryk już wie, że to niemożliwe, bo istnieją wartości, których unicestwienie uniemożliwi wszelkie życie. Jakby na potwierdzenie tych poglądów na scenę świata zalanego przez rewolucję wkracza Chrystus Mściciel...


Moja opinia:
Sama nie wiem co mnie urzekło w Nie-Boskiej komedii. Chociaż podejrzewam, że znaczącym faktem jest to, iż książka jest dramatem, a ja po prostu je ubóstwiam oraz to, że to utwór romantyczny. Romantyzm jest moją ulubioną epoką literacką. Bardzo lubię czytać utwory powstałe w tej epoce. W Nie-Boskiej komedii mamy natomiast obawę, bunt i szaleństwo. 


#3
Juliusz Słowacki - Balladyna

Opis książki:
Opowieść o siostrach, Balladynie i Alinie, które poszły w las na maliny, by w ten sposób rozstrzygnąć, która z nich ma poślubić księcia. Dramat ten nie jest tylko baśniową historią o zawodach w zbieraniu malin, zakończonych zabójstwem dobrej siostry przez złą, ale także studium zbrodni dla zdobycia władzy oraz pierwszą z cyklu kronik opowiadających o bajecznych początkach państwa polskiego.

Moja opinia:
Balladyna ciągnie się za mną, już od czasów podstawówki, gdzie w jakiejś książce przeczytałam fragment tego dramatu. Potem książka była lekturą szkolną, do której oczywiście podeszłam z entuzjazmem, i którą czytałam z zapartym tchem. Balladyna to kolejny utwór romantyczny dlatego nie brakuje tutaj aury tajemniczości, mistycyzmu oraz baśniowych stworzeń. Mamy także oczywiście zbrodnie. 


#2
 Gustaw Herling - Grudziński - Inny świat

Opis książki:
Wydane po raz pierwszy w 1953 roku w Londynie i wznawiane wielokrotnie wspomnienia Gustawa Herlinga - Grudzińskiego z sowieckiego łagru w Jercewie pod Archagielskiem ukazują się w serii Lekcja Literatury poprzedzone niezwykle interesującą rozmową, jaką z autorem książki przeprowadził znakomity znawca jego twórczości, Włodzimierz Bolecki. Książka Gustawa Herlinga - Grudzińskiego obok nieprzeciętnych walorów literackich jest przede wszystkim - co podkreśla w rozmowie Autor - dokumentalną relacją ofiary, kronikarza i badacza instytucji i mechanizmów sowieckiego "innego świata" zbudowanego na utopijnej, zbrodniczej ideologii totalitarnej. 


Moja opinia:
Nie przepadam za czytaniem o tragedii ludzkiej, a w Innym świecie tego nie brakuje. Jednak Herling - Grudziński opisowo opowiada o losach w obozie koncentracyjnym i świecie w czasie II wojny światowej.  


#1
Bolesław Prus - Lalka

Opis książki:
Dla miłośników Warszawy powieść Prusa jest powieścią o stolicy, literackim przewodnikiem, z którym śladami Wokulskiego można odkrywać szczegóły wyglądu i życia ówczesnej stolicy. Dla innych powieścią społeczno-obyczajową podejmującą krytykę sytuacji w Polsce końca XIX wieku, powieścią o wielkich idealistach, a dla wielu czytelników po prostu utworem o wielkiej romantycznej miłości. 

Moja opinia:
Jednym z powodów mojej miłości do Lalki jest to, że na prawdę nie lubię Izabeli Łęckiej. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z bohaterem książkowym, którego tak znienawidziłam jak Izabelę. Jednocześnie czułam żal do Stanisława, którego miłość i starania zostały odrzucone.


czwartek, 19 lutego 2015

Filmowo 3/2015: "Pięćdziesiąt twarzy Greya"

Tytuł oryginału: Fifty Shades of Grey
Gatunek: Melodramat
Data premiery: 13 lutego 2015 (Polska) 9 lutego 2015 (świat)
Ocena: 10/10


Od dawna czekałam na premierę Pięćdziesięciu twarzy Greya. Niestety udało mi się obejrzeć film dopiero wczoraj, czyli aż 5 dni po premierze. Przez ten czas zdążyłam zdążyłam przeczytać wiele negatywnych opinii na temat filmu. W pewnym stopniu przygasiły one mój entuzjazm, jednak nie na tyle, aby odwieźć mnie od obejrzenia.

Reżyserią filmu zajęła się Sam Taylor-Johnson, która ma na swoim koncie m.in. John Lennon. Chłopak znikąd.
Fabuły filmu nie trzema nikomu przybliżać. Każdy raczej słyszał o Grey'u.

W główne role wcielili się Jamie Dornan oraz Dakota Johnson. Przyznaje, że w stosunku do aktorki miałam mieszane uczucia, jednak w trakcie seansu całkowicie się ulotniły. Dakota świetnie oddała charakter postaci Anastasii. Według mnie zagrała idealnie.
Jamie natomiast pasowałby do Christiana, jednak muszę się zgodzić, że wyglądał jak młody chłopak. Dlaczego w filmie nie wystąpił w zaroście. Tak mały szczegół, a poprawiłby wiele. Mimo to bardzo podobała mi się jego gra. Chociaż do Dakoty w tej części mu daleko.

Sceny seksu na szczęście nie były w żaden sposób krępujące, czy rażące - a właśnie tego obawiałam się najbardziej. Trzeba oddać honor producentom. Ukrócili oni film o część scen z książki, dzięki czemu film nie był po prostu niesmaczny. Oczywiście nie zabrakło nagości, jednak to Pięćdziesiąt twarzy Greya, a nagość jest jakby istotą tego filmu. 

W filmie nie zabrakło także kilku scen z humorem czego się nie spodziewałam. O dziwo sala kinowa rozbrzmiała śmiechem kilka razy.


I na koniec zostawiłam najlepsze, a mianowicie ścieżkę dźwiękową. Muzyka w filmie była genialna i świetnie współgrała z jego fabułą.

Na prawdę nie wiem skąd wzięły się negatywne opinie odnośnie filmu, jednak myślę, że z nim jest tak jak z książką. Albo pokochasz, albo znienawidzisz. Ja z pewnością nie żałuje czasu, który spędziłam na seansie.

(Występują: Dakota Johnson, Jamie Dornan, Jennifer Ehle, Eloise Mumford)





poniedziałek, 16 lutego 2015

[29] E.L. James - Pięcdziesiąt twarzy Greya

Tytuł oryginału:Fifty Shades of Grey (t.1)
Wydawnictwo: SONIA DRAGA
Data wydania:5 września 2012
Liczba stron: 608
Ocena: 10/10
Kto z nas nie słyszał o Greyu? Ostatnio odbyła się premiera filmu, który podobnie jak książka zbiera albo te najlepsze, albo te najgorsze opinie. Jednak dzisiaj o książce więc przejdźmy do fabuły.
Młodziutka studentka Anastasia Steele w zastępstwie za koleżankę jedzie przeprowadzić wywiad z potentatem finansowym, najbogatszym kawalerem w Seattle - Christianem Greyem. Właśnie od tego momentu zaczyna się jej przygoda. Oboje ulegają wzajemnej fascynacji. Christian wprowadza niewinną Anastazję w głąb grzesznych rozkoszy.
Myślę, że chyba każdy wie o czym jest książka. E.L. James szczegółowo opisuje i wprowadza czytelnika w świat seksu i BDSM  (ang. bondage & discipline, domination & submission). Pięćdziesiąt twarzy Greya najpierw powstało jako fanfic równie znanej książki, a mianowicie Zmierzchu. Nie można ukrywać, że podobieństw jest wiele. Popatrzmy. Matka Any ma/miała wielu mężczyzn. Dziewczyna jest równie nieśmiała i niezdarna co Bella. Jednak, gdzie Edwardowi do Christiana.

Christan to młody, niesamowicie przystojny - co wiele razy powtarza główna bohaterka - mężczyzna, który ma więcej pieniędzy niż będzie mógł kiedykolwiek wydać. Jak sama Ana mówi niesamowicie charyzmatyczny i onieśmielający. Która z kobiet nie chciałaby mieć takiego prywatnego Greya?

Kolejną sprawą, którą uwielbiam w książce oprócz Christiana są e-maile. W tym elemencie autorka wprowadza wiele humoru. Przyjemnie się je czyta pomiędzy rozważaniami Any.

Wiem, że wiele osób przyczepia się właśnie do sposobu w jaki książka została napisana. Wiele powtórzeń, jednak nie można zapominać o tym, że przed wydaniem książka nie była poddawana jakiejkolwiek edycji. Cóż w końcu kto by się spodziewał, że odniesie taki sukces.
Przyznaje, że język użyty w książce jest...łatwy? Sama nie wiem jak to nazwać, jednak w Greyu nie znajdziecie kwiecistych porównań czy tego typu rzeczy. I bardzo dobrze. Książkę czyta się błyskawicznie i nie trzeba zagłębiać się w jakieś głębsze myśli bohaterki ponieważ cóż...Ich tam nie ma. 

Pięćdziesiąt twarzy Greya to książka, którą można znienawidzić, albo pokochać. Ja należę do tej drugiej kategorii. Myślę, że na styl i język należy patrzeć z przymrużeniem oka, a należy zajrzeć głębiej w całą historię i nie chodzi tylko o seks, ale o Christiana, o którym dowiadujemy się wiele w kolejnych częściach.
Seria składa się:
Pięćdziesiąt twarzy Greya/Ciemniejsza strona Greya/Nowe oblicze Greya

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

sobota, 14 lutego 2015

[28] J.R. Ward - Mroczny kochanek

  Tytuł oryginału: Black Dagger Brotherhood: Dark Lover (t.1)
Wydawnictwo: Videograf II
Data wydania:17 maja 2010
Liczba stron: 412
Ocena: 8/10
Gdy brałam czytnik do ręki nie miałam planów do tego co chcę przeczytać. Mój wzrok padł na książkę autorstwa J.R. Ward - Mroczny kochanek. Pomyślałam czemu nie? I tak zaczęła się moja historia z Bractwem Czarnego Sztyletu.

Tytułowe Bractwo jest tajną organizacją zajmującą się obroną własnej rasy - wampirów. Członkowie rasy są potężnymi, groźnymi mężczyznami, których celem jest zgładzenie tych, którzy chcą zgładzić ich. Mianowicie Korporacje Redaktorów. Na czele Bractwo stoi Ghrom - członek pierwszej rodziny. Jego przyjaciel prosi go o opiekę nad swoją córką - Elizabeth, która niedługo ma przejść przemianę.

Elizabeth Randall pracuje jako dzennikarka. Mają do niej słabość wszyscy mężczyźni. Zarówno jej szef, policjanci z miejscowego posterunku policji, jak i gwałciciele. Kobieta wychowywała się w rodzinach zastępczych i domach dziecka nie mając pojęcia kim naprawdę jest.
Beth jest w połowie człowiekiem, a w połowie wampirem. Prawdy dowiaduje się od Ghroma jej przyszłego towarzysza.

Autorka stworzyła w książce pełen i spójny świat, który poznajemy czytając kolejne strony. Na początku mamy umieszczony indeks najważniejszych pojęć i zagadnień związanych z wampirami i redaktorami.Mroczny kochanek ocieka scenami seksu, które pasują jakby idealnie do tej książki. Wszystko co tutaj widzimy idealnie ze sobą współgra. Chociaż muszę przyznać, że czasami miałam dosyć czytania imion bohaterów, które są zadziwiająco i  wymyślnie trudne. 

O dziwo w książce nie podobała mi się najbardziej historia Beth i Ghroma, ale Marrisy i Bucha, na którą mamy kilka wejrzeń i mam nadzieję, że dowiem się w kolejnej części więcej o tych bohaterach.

Mroczny kochanek to książka dla tych, których nie odrzuca duża ilość seksu i przekleństw w lekturze. Ja z pewnością sięgnę po kolejne części.


Seria składa się z:

Mroczny kochanek/Ofiara krwi/Wieczna miłość/Wampirze serce/Śmiertelna klątwa/Dziedzictwo krwi/Anioł zemsty/Dusza wampira/Droga przeznaczenia/Księżycowa przysięga/Sidła namiętności

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

poniedziałek, 9 lutego 2015

Liebster Blog Award

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.


1. Jaka była Twoja pierwsza samodzielnie przeczytana książka?
 
Właściwie już nie pamiętam. Jak byłam mała raczej mało czytałam, jednak pamiętam, że uwielbiałam serie książek o Martynce i myślę, że któraś z nich była tą, którą samodzielnie przeczytałam.
 
2. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
 
Tylko jedna???
Nie mogę się zdecydować...
Niech będzie Przysięga Krwi autorstwa Richelle Mead. Jest to czwarta część serii Akademia wampirów. Jeżeli nie czytaliście koniecznie musicie sięgnąć. 

3. Czy jest, w Twoich zbiorach, jakaś książka której nigdy nie oddasz? Dlaczego?
 
Niebo jest wszędzie. Po pierwsze kocham tę książkę, a po drugie trochę się naszukałam, aby ją kupić. nigdzie nie mogłam znaleźć egzemplarza. W końcu udało mi się to na olx.pl
 
4. Czy istnieje książka, która wzruszyła Cię do łez/nauczyła czegoś?
 
Tak. Tą książką jest jedna z książek ostatnio przeze mnie czytanych, czyli Łzy Śmierci Marcina Słonieca. Naprawdę wzruszająca, piękna historia.

5. Jaki jest Twój ulubiony film?
 
To często się zmienia, ale ostatnio Stowarzyszenie umarłych poetów jednak myślę, że po seansie Grey'a to może się zmienić.
 
6. Czy jest jakiś film, który zmienił Twoje poglądy?
 
Raczej nie. 

7. Jak często chodzisz do kina?
 
Raczej rzadko. Mieszkam w małym mieście, gdzie niestety nie mamy żadnego kina, a do najbliższego jest 100 km.

8. Dlaczego prowadzisz swój Blog?
 
Uwielbiam pisać  + Uwielbiam czytać książki + Zanudzałam bezustannie moich znajomych opiniami o książkach, którymi większość z nich się nie interesuje więc postanowiłam dzielić się tym z ludźmi którzy mają podobne zainteresowania.
 
9. Czy Twoje początki w blogosferze były trudne?
 
Tak. Myślę, że dla każdego początki są trudne.

10. Co myślisz o fałszywych osobach?
 
Nie cierpię fałszu. jak dla mnie osoby fałszywe nie istnieją. Jak można być takim człowiekiem?
 
11. Co sprawia, że wpadasz w gniew?
 
Właściwie niewiele rzeczy. Jestem raczej spokojną osobą, ale czasami powoduje to moja siostra.


Nominuję:
1. jaki jest twój ulubiony zespół
2. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
3. Czy masz ulubiona serie książek?
4. Co sądzisz o 50 twarzach Greya?
5. Lubisz czytać polskich autorów?
6. Czy masz jakieś swoje ulubione wydawnictwo?
7. Lubisz czytać klasykę?
8. Wolisz seriale czy filmy?
9 Wolisz kupować książki czy wypożyczać?
10. Gdybyś mogła wybrać jedną rzecz, którą mogłabyś robić w życiu co to by było?
11. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?

Wyniki konkursu!

Nadszedł 9.02 więc czas opublikować wyniki konkursu, w którym do wygrania była książka Zaryzykuj ze mną autorstwa Jay Crownover. Po pierwsze dziękuje, aż za tak liczny udział. Do konkursu zgłosiło się ponad 50 osób z czego bardzo się cieszę. 
Z góry przepraszam za koszmarną jakość zdjęć, jednak aparat pożyczyłam koleżance, a telefon nie chciał ze mną współpracować, jednak mam nadzieję, że wszystko będzie w miarę widoczne.

 





Jako, że zwycięzce wyłaniałam poprzez losowanie pierwszym moim krokiem było wypisanie waszych nicków na kartkach.
Na zdjęciu trochę ucięło, ale możecie być pewni, że wszystkie osoby zostały wypisane.
 

 Potem poskładałam paseczki (już nie chciało mi się robić zdjęcia. Wybaczcie - lenistwo), chociaż z tyłu widać trochę tych karteczek:)
Pomieszałam i zwycięzca został wylosowany. Szczęśliwym zwycięzcą zostaje...
Marta Lan!





Marto już ci wysyłam e-maila, i ta oto książka wędruje z mojej biblioteczki na Twoją półkę. Miłej lektury:)















Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w konkursie i mam nadzieję, że uda mi się robić takie konkursy coraz częściej:)

niedziela, 8 lutego 2015

[27] Colleen Hoover - Hopeless

Tytuł oryginału: Hopeless (t.1)
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 16 czerwca 2014
Liczba stron: 424
Ocena: 10/10


Chyba każdy słyszał o Hopeless. W tamtym roku książka robiła furorę w sieci. Na jej recenzje można było się natknąć na co drugim blogu poświęconym książkom. W końcu ugięłam się pod presją i sięgnęłam po tę lekturę.

Główną bohaterką książki Colleen Hoover jest nastoletnia Sky. Dziewczyna nie ma komputera, komórki a wszelkie zdobycze technologi są dla niej czymś nieznanym. Tak samo jak szkoła. Sky uczy się w domu pod opieką mamy, która adoptowała ją 13 lat temu – Karen. W końcu Sky udaje się ubłagać Karen, aby ta pozwoliła jej iść na ostatni rok do szkoły, o której słyszała same dobre rzeczy od swojej najlepszej i jedynej przyjaciółki Six. Jednak Six dowiaduje się, że wyjeżdża na wymianę do Włoch, a Sky musi radzić sobie w zupełnie nieznanym wrogo nastawionym środowisku.

Jako przyjaciółce Six, Sky przylepiono etykietkę „dziwki”. Dziewczyna musi sobie teraz radzić z tym wszystkim. Na szczęście nie jest sama, gdyż poznaje Dean Holdera. Chłopaka, który też nie ma dobrej reputacji chociaż z zupełnie innych względów. Stara się on poznać bliżej Sky i dowiedzieć się o niej czegoś więcej.

Na początku spodziewałam się, że Hopeless będzie kolejną książką dla nastolatków z przystojnym chłopakiem i śliczną dziewczynką, jednak nie dajcie się zwieść. Pod tą powłoką kryje się coś większego, głębszego, bardziej przerażająco smutnego.

Od razu pokochałam Sky. Silna główna bohaterka, nie przejmująca się tym co myślą o niej inni. Dająca sobie rade mimo wszelkich przeciwności, jednak pod skorupą skrywająca wrażliwą dziewczynę, którą dzięki Holdernowi możemy poznać.

Bez względu na to, co się zdarzy życie idzie dalej, słowa wciąż
napływają, prawda jest wyrzucana czy ci się to podoba, czy nie, a życie nigdy nie pozwoli ci zatrzymać się i złapać cholerny oddech.
Przejdźmy do części graficznej książki, która jest tak samom dobra jak jej treść. Okładka jest po prostu przepiękna. Przyciąga wzrok i nie sposób od niej jego odwrócić. Jeżeli chodzi o tytuł ciesze się, że nie tłumaczono go na polski, gdyż myślę, że wtedy książka zatraciłaby cały swój charakter.

Dawno nie miałam w dłoniach tak świetnej książki. Po prostu wszystko jest idealne. Bohaterowie, fabuła, historia, która mimo iż myślałam, że to koniec niespodzianek zaskakiwała mnie na nowo pozbawiając tchu i doprowadzając do łez.

Nie ma słów, aby opisać tę książkę. Ją po prostu trzeba przeczytać.

Hope i Les – mówi cicho. – Hopeless.


Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

sobota, 7 lutego 2015

[26] Kim Harrison, Kelley Armstrong, Lori Handeland, Lynsay Sands - Randki z piekła

 Tytuł oryginału: Dates From Hell
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 12 sierpnia 2010
Liczba stron: 472
Ocena: 7/10

Randki z piekła to zbiór czterech opowiadań czterech autorek, z których miałam przyjemność czytać pozycje tylko dwóch.

na początku mamy styczność z opowiadaniem zatytułowanym Nieumarli w ogrodzie dobra i zła autorstwa Kim Harrison. W tym opowiadaniu poznajemy Ivy - urodzoną wampirzycę. Jej jedynym zadaniem, zmartwieniem jakie wywnioskowałam z całego opowiadania jest picie krwi i doznania jakie przy tym odczuwa. Właściwie nie wiem co mam napisać więcej. Całe opowiadanie jest mdłe i nie do końca wywnioskowałam jaki jest cel całego opowiadania, które miałam wrażenie, że ciągnęło się w nieskończoność.Przy tym opowiadaniu naprawdę korci, aby odłożyć książkę, w moim przypadku czytnik na bok i już do tego nie wracać. Na szczęście przebrnęłam rzez te stronice i w końcu zaczęło robić się coraz ciekawiej.
Moja ocena: 2/10 

Po tragicznym spotkaniu z twórczością Pani Harrison przenosimy się do ciekawego opowiadania Objęcia chaosu, którego autorką jest Kelley Armstrong. Opowiadanie o wiele lepsze niż pierwsze. Poznajemy Hope, którą na randki umawia mama. Jak wiadomo ranka okazuje się kompletną klapą, ale dziewczyna daje sobie z tym radę. W końcu nie jest zwykłym człowiekiem, tylko pół demonem karmiącym się chaosem. Gdy w końcu udaje jej się wymknąć na chwilę przyłapuje złodzieja. Dzięki niemu ten wieczór obejmie zupełnie inny tor niż dotychczas.
Opowiadanie objęcia chaosu, jest napisane lekkim językiem, a dzięki wartkiej akcji nie sposób się przy nim nudzić.
Moja ocena: 9/10

Idziemy dalej. Kolejne opowiadanie z antologii nosi tytuł Randka z nieboszczykiem i napisała je Lori Handeland, której nazwiska nigdy wcześniej nie słyszałam, a z której twórczością muszę się koniecznie teraz zapoznać.
Lori opowiada nam historię Kit, która jak można domyślić się z tytułu opowiadania poszła na randkę z trupem. Chociaż żeby być bardziej dokładnym należałoby napisać, że nie do końca ponieważ w ciele trupa siedział demon. I to nie zwykły demon, ale inkub, który żywi się seksem przy okazji zabijając przy tym swoje ofiary. Kit z ramion trupa zostaje uratowana przez Chaveza - łowce demonów. Od tego momentu muszą zacząć współpracować, aby ocalić świat przed katastrofą.
Opowiadanie spodobało mi się trochę mniej niż poprzednie, ale nadal jest bardzo dobre i warte przeczytania.
Moja ocena: 8/10

I na koniec dostajemy opowiadanie Lynsay Sands Metamorfoza, które jest niczym wisienka na torcie.
Poznajemy tutaj Johna, Clarie i Kyle. Wszyscy oni pracują w laboratorium testując na zwierzętach urządzenie, które ma sprawić, że uzyskają one efekt kameleona. Niecierpliwy John chce zaprzestać testów na zwierzętach i eksperymentować na ludziach. Dwójka pozostałych bohaterów nie jest temu przychylna. Pewnego wieczoru John odstępem napromieniowuje Clarie. Od tego momentu zaczynają dziać się dziwne rzeczy.
uwielbiam  Lynsay Sands, jej książki zawsze mają w sobie trochę erotyzmu i mnóstwo humoru. I w tym wypadku tego nie zabrakło. 
Metamorfoza jest genialnym uwiecznieniem wszystkich opowiadań Antologii.
Moja ocena: 10/10

Podsumowując wszystkie opowiadania z wyjątkiem pierwszego są świetne i niczego im nie brakuje. Mamy tutaj akcje i humor, dzięki czemu nie sposób nudzić się przy ich lekturze. Nie będę raczej wiele rozpisywała się na temat pierwszego opowiadania, gdyż nawet nie ma nad czym. Nudna i według mnie zupełnie zbędne w całej Antologii.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

wtorek, 3 lutego 2015

[25] Marcin Słoniec - Łzy śmierci [PRZEDPREMIEROWO]

Tytuł oryginału: Łzy śmierci
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2015
Liczba stron: 201
Ocena: 10/10
Każdy z was z pewnością słyszał sentencje: "memento mori", co z łacińskiego tłumacząc na polski znaczy: Pamiętaj o śmierci. Zdanie jest przypomnieniem, że nie da się uniknąć śmierci. Co jest jednym z głównych przesłań książki Marcina Słonieca.

Przyjdę po ciebie, Choćbyś schował się w najciemniejszej szczelinie, na najwyższej górze czy w najgłębszej głębinie - znajdę Cię. Ja jestem tym, z którym opuścisz ciało. Będę się radował z Twojej drogi ku światłu i płakał z Twych męczarni w Mroku. Kiedyś się spotkamy - nie zapominaj o tym...*
Śmierć przez wiele lat wykonuje swoją posługę wobec Boga. Wykonuje swoją pracę przyprowadzając do Zaświatów bogatych, biednych, dzieci, osoby starsze. Wszystkich ich czeka ten sam los. Albo pójdą w stronę Światła, albo Mroku. Śmierć pomaga w oczyszczaniu ich dusz i wskazuje im ich drogę. Nigdy się nie skarży i cierpi w samotności nad swoim losem.

Pewnego dnia zabiera do zaświatów dziewczynkę o imieniu Agata, która całe swoje życie chorowała na białaczkę. Śmierć wskazuje jej drogę do światła, jednak ta zupełnie nieświadoma tego, iż nie żyje zostaje z nim...

Decydując się na Łzy Śmierci nie spodziewałam się czegoś niesamowitego. Pomyślałam, że przeczytam ciekawą lekturę. Jednak to co dostałam rozbiło mnie, poskładało z powrotem i spowodowało łzy żalu, wzruszenia nad bohaterami, o których pisze autor.


Śmierć pochwycił mężczyznę za ramię i bezlitośnie wrzucił go w mroczną otchłań. Człowiek krzyczał ze strachu lecz nic nie mógł poradzić na to, co właśnie się stało - trafił do piekła.**

Książka jest podzielona na rozdziały. W każdym czytelnik poznaje historie innego człowieka. Widzimy losy zapracowanej matki, ludzi, którzy popadli w nałóg narkotykowy, samobójców, osoby nie w pełni sprawne umysłowo, morderców oraz dzieci, na których dokonano aborcji. 

W książce widzimy także osoby, które przez całe swoje życie były dobre i pomagały, a na końcu i tak wszyscy się od nich odwracają. Poznajemy motywy, które kierują działaniem określonych bohaterów oraz widzimy dlaczego znajdują się w takiej sytuacji jak teraz.

                       -Czy na prawdę myślisz, że naprawiłeś ogród? - zapytał Śmierć. - Świat, w którym kiedyś żyłeś, jest taki jak ogród, a ludzie są jak rośliny. Trzeba  odsłonić od nich cień, którym są przysłonięci. Należy oddzielić od tych, którzy przynoszą jakieś owoce, tych, którzy są chwastem i robactwem. Nie należy także zapominać o ciągłym przeganianiu zła czyhającego na każdą duszę wśród nowo zasianego życia. Ty właśnie zrobiłeś to wszystko. Sposobami, jakimi najlepiej potrafisz, naprawiłeś świat.***
Najbardziej wstrząsnął mną obraz żydowskiej rodziny, która stała czekając na rozstrzelanie w niemieckim obozie koncentracyjnym. Według mnie jest to najbardziej dobitny i okrutne fragment w całej książce.

Lektura książki otworzyła mi sprawy na pewne rzeczy. Długo się zastanawiałam nad tym o czym pisał autor. Dzięki głównej bohaterce Agacie poznajemy odpowiedzi na takie pytania jak: Czym jest dobro? Czym jest cierpienie? Dlaczego na świecie wybuchają wojny? Dlaczego ludzie są źli? Czym jest wiara? Czy Bóg jest zły, skoro pozwala małym dzieciom na śmierć?

Książkę na pewno zapamiętam na długo i wrócę do niej jeszcze wiele razy. Łzy śmierci to niesamowita opowieść o cierpieniu, radości, żalu...i co najważniejsze o ludziach.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:
* Marcin Słoniec, „Łzy śmierci”, opis z tyłu okładki
**Marcin Słoniec, „Łzy śmierci”, s. 13
***Marcin Słoniec, „Łzy śmierci”, s. 173



niedziela, 1 lutego 2015

[24] Wioleta Strzelczyk - Charlotte [PRZEDPREMIEROWO]

 
Tytuł oryginału: Charlotte
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2015
Liczba stron: 142
Ocena: 6/10


"Czasem to, co wydaje się końcem, jest dopiero początkiem"

Gdy tylko zobaczyłam okładkę książki Wiolety Strzelczyk przepadłam Wiedziałam, ze chcę ją przeczytać. Okładka książki jest śliczna i po prostu ją uwielbiam.

Charlotte ma wszystko. Własną firmę, pieniądze, chłopka. Paparazzi biją się o to, aby pojawiła się w gazecie. Jest piękna i spełniona. Jednak kobieta niespodziewanie dowiaduje się, że jej ukochany chłopak - Ryan zdradza ją. Załamana kobieta wpada w nałóg alkoholowy, przestaje dbać o siebie i własną firmę. Jednak wszystko to się szybko zmienia za sprawą dostawcy jedzenia - Nicka. Czy mężczyzna pomoże Charlotte odnaleźć siłę, aby ruszyć dalej?

Jak pisałam wcześniej przy wyborze lektury kierowałam się okładką, która jest przepiękna i nieadekwatna do treści. Patrząc na oprawę można odnieść mylne wrażenie co do treści, która jest...I tutaj brakuje mi słowa. Gdy przeczytałam kilka pierwszych stron krótkiej powieści pomyślałam, że to raczej słaba pozycja. Nie działo się nic ciekawego, a język, którym posługiwała się autorka był zwykły i nijaki. Na szczęście w trakcie czytania książka zaczynała podobać mi się coraz bardziej. Irytująca bohaterka, która z początku przypomina rozpieszczoną nastolatkę staje się empatyczną, współczującą kobietą.

Innym ważnym bohaterem książki Wiolety Strzelczak jest Nick. Zwykły dostawca jedzenia, który jednak zmienia sposób postrzegania Charlotte. Nie był on idealny. Jego zachowanie nie raz mnie irytowało, jednak tak jak i Charlotte bardzo go polubiłam.

W książce Charlotte autorka porusza sprawę Boga i wiary, którą tytułowa bohaterka już dawno utraciła. Poruszana jest także sprawa ludzi, którzy chodzą do kościoła, biorą udział w mszach, jednak nie zawsze wierzą - robią to na "pokaz".

Charlotte to lektura warta uwagi dla osób, które lubią książki obyczajowe, w których nie ma wiele wzruszeń czy akcji. Książkę, którą z początku czytałam z trudem pod koniec pochłonęłam i nawet nie wiem, kiedy minął czas, który spędziłam na czytaniu. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: