poniedziałek, 30 marca 2015

PODSUMOWANIE: MARZEC 2015

Przeczytane książki: 12
Liczba przeczytanych stron: 3380


Średnio dziennie: 109


Liczba recenzji: 6


Najlepsza książka przeczytana w styczniu: Kroniki krwi


Najgorsza książka przeczytana w styczniu: Półmrok

Wyniki w ramach wyzwań:



  • Paranormal romance -3
  • Czytamy ebooki -0
  • WAMPIRY VS. WILKOŁAKI - 2
  • Grunt to okładka - 0
  • Czytamy opasłe tomiska -3
  • Klucznik -5
  • Czytam fantastykę - 3
  • Okładkowe love -4
  • Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 21,4cm - cel: 169cm  - brakuje: 95.42cm
  • Wyzwanie biblioteczne:


      1. Wariant I -4
      2. Wariant II -0

W tym miesiącu mój wynik z liczbą przeczytanych stron obniżył się o ponad 2000 tysiące. Już wiem, że w następnym miesiącu będzie jeszcze gorzej. Już niedługo matura i trzeba w końcu przysiąść do nauki.Nadal mi nie idzie matematyka:(
Mimo to na pewno zrecenzuje "Wynalazce szczęścia", a co do innych książek to mam w zanadrzu kilka m.in. "Ciemno prawie noc", która otrzymała nagrodę Nike. Mam nadzieję, że będzie świetna. I oczywiście zabieram się za przypominanie lektur szkolnych. Życzcie mi powodzenia!A ja życzę tym, których czeka to samo:)
A jak u was minął miesiąc?

niedziela, 29 marca 2015

[37] Krzysztof Riege - Opętany przez cienie [PRZEDPREMIEROWO]

Tytuł oryginału: Opętany przez cienie
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2015
Liczba stron: 220
Ocena: 6/10
  
Jan Bolimowski t światowej klasy reżyser. Mężczyzna jest rozpoznawalny, a jego filmy robią furorę. Jego idealne życie zaburza śmierć jednego z synów. Mężczyzna wraca na pogrzeb do Polski. Stypa przebiega zgodnie z planem do czasu, aż gaśnie światło. Przy blasku świec bohaterowie odkrywają na nowo swoje życie i tajemnice, które skrywali przez lata.

„Opętany przez cienie” to ciekawa lektura. Początkowo nudna i nijaka, jednak z czasem autor wprowadza nas w ciekawy świat. Krzysztof Riege w swojej powieści genialnie nawiązuje do jej tytułu. Cienie są jednym z kluczowy elementów całej historii. To właśnie przy cieniach rzucanych przez świece bohaterowie na nowo przeżywają swoje miłości, rozczarowania i dowiadują się nowych rzeczy. Rzeczy, które zmieniają ich dotychczasowe życie.


Słońce pod wieczór oświetla same szczyty wzgórz na polach płoną ogniska. Dym z nich jest niebieski i nie chce unosić się do góry, pełza jak farbowana woda.
Innym ciekawym elementem jest przybliżenie przez autora mechanizmów, które kierują działaniem kina. Krzysztof Riege zna się na rzeczy. Przez ponad 30 lat był reżyserem w TVP, scenarzystą, a także producentem niezależnym. Mnie osobiście nigdy nie interesowało jak ten 
cały świat działa, jednak opisy autora były ciekawe i interesujące
Tylko Kopciuszki mają w życiu szanse na polepszenie swojej sytuacji. Po prostu startują od zera.To cała tajemnica losu: człowiek dąży do tego czego nie ma, a jest osiągalne. Gdy już niczego nie ma do zdobycia, ginie. 
„Opętany przez cienie” to z pewnością książka ciekawa, jednak skomplikowana. Autor miał tendencję do przeskoków w czasie czy opowieściach. Często gubiłam się i nie wiedziałam czy akcja dzieje się w obecnym momencie czy też jest to flashback.

Mimo to książka jest godna polecenia fanom kina, którym z pewnością się spodoba. Jeżeli chcielibyście się dowiedzieć więcej o autorze zapraszam was na jego stronę internetową: http://krzysztofriege.com/


Recenzja bierze udział w wyzwaniu:
  • Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,4cm)
 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Novae Res

poniedziałek, 23 marca 2015

Liebster Blog Award - po raz drugi

Po raz drugi zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Za nominację dziękuję werce777 z bloga Kto czyta książki - żyje podwójnie.
Za nominację bardzo dziękuję i zapraszam do zapoznania się z odpowiedziami:)


1. Która książka zachęciła Cię okładką, a rozczarowała treścią? Czy pojawiła się w Twoim życiu taka sytuacja?
Niestety tak i to wiele razy. Ostatnią taką książką jest "Półmrok" Anny Stuczeń. Książka ma zjawiskową okładkę i piękną oprawę. Niestety jej treść słabo wypada w porównaniu z okładką.

2. Czy łatwo ulegasz książkowym promocjom? Tylko 9,99 zł i przychodzisz do domu ze sporej wielkości stosem różnych powieści.
Tak. Uwielbiam promocje. Jako, że cierpię na wieczny brak funduszy tylko z nich korzystam. Chociaż ja kupuje książki online. Mój listonosz mnie nienawidzi! :D

3. Czy wolisz zagranicznych autorów książek? A może Twoje serce podbili Polacy?
Hmm... 
Jeszcze kilka miesięcy temu odpowiedziałam, że zagranicznych, jednak ostatnio przeczytałam wiele książek polskich autorów, które są równie dobre. Więc u mnie to się równoważy. Ja po prostu kocham książki. I nie ważne czy to literatura niemiecka, angielska czy polska.

4. Podaj przykład książki, o której czytałaś/czytałeś wiele pochlebnych opinii, a Tobie takowa się nie spodobała. Czy przytrafiło Ci się coś takiego?
Jeszcze nie tak dawno panował szał na "Ostatnią spowiedź" Niny Reichter. Wszędzie o tym pisali więc kupiłam dwa tomy w ciemno i niestety się zawiodłam. Książka jest dobrze napisana, jednak mi się nie spodobała.

5. Z jakiego źródła czerpiesz informacje o książkowych nowościach? Blogi recenzenckie, strony internetowe wydawnictw, a może księgarnie?
  • blogi
  • Lubimyczytać
  • strony wydawnictw
6. Która z przeczytanych powieści wydawała Ci się sztuczna i mało realna tak, że nie mogłaś wczuć się w całą aurę panującą na jej kartach?
Pytanie jest zarazem ciekawe jak i trudne. Nie pamiętam takiej sytuacji. Zazwyczaj nawet jeżeli fabuła jest nierealna wczuwam się w książki na 100%. Chyba, że przysłowiowo są nudne jak falki z olejem

7. Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Seria o Martynce, w której zaczytywałam się w podstawówce, a także Kubuś Puchatek.
 
8. W którym bohaterze literackim mogłabyś się zakochać?
Aaaa!!!
Tylko jednym?
Jest wiele przystojniaków w literaturze współczesnej (Dymitr, Adrian, Grey...). Ja sięgnę jednak trochę wcześniej i wybiorę Pana Darcyego z "Dumy i uprzedzenia" Jana Austen. Myślę, że po prostu w głowie mam obraz filmowego Darcy'ego, jednak odkąd pamiętam uwielbiałam go.

9. Pamiętasz szkolne lektury? Która z nich najbardziej Cię męczyła?
Pamiętam, pamiętam. Nadal muszę je czytać:)
"Wesele" Stanisława Wyspiańskiego. Pamiętam, ze w czasie czytania miałam wrażenie, jakbym czytała książkę w obcym języku. Na równi z "Weselem" są "Szewcy" Witkacego. Nie przebrnęłam przez tę książkę.

10. Gdybyś miał/a napisać książkę, do jakiego gatunku literackiego by się klasyfikowała?
Paranormal romance. Uwielbiam wymyślać niestworzone historie. Są one ciekawsze niż te dziejące się w naszym świecie.

11. Czytasz, od kiedy sięgasz pamięcią? Czy też Twoja książkowa przygoda rozpoczęła się niedawno wraz z jakąś interesującą powieścią?
Czytam odkąd pamiętam. Czytanie towarzyszy mi od zawsze i myślę, że już tak zostanie. Nie wyobrażam sobie dnia bez przeczytania choćby kartki powieści.

Moje pytania:
1. Masz nawyk jedzenia lub picia w trakcie czytania książki?
2. Masz jakiekolwiek dziwne (albo nie) nawyki związane z czytaniem?
3. Gdzie trzymasz swoje książki?
4. Biblioteka czy ksiągarnia?
5. Czy istnieje książka, która podbiła twoje serce, do której wracasz cały czas i nie masz jej dosyć?
6. Oglądasz ekranizacje powieści?
7. Lubisz czytać klasykę?
8. Pora dnia, w której najczęściej sięgasz po książkę?
9. Zdarza Ci się czytając zapomnieć o całym świecie?
10. Próbujesz swoich sił w pisaniu powieści, opowiadań?
11. Ulubiony gatunek literacki?

Nominuję:

niedziela, 22 marca 2015

[36] Nora Roberts - Klejnoty słońca

Tytuł oryginału: Jewels of the Sun (t.1)
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 1999
Liczba stron: 223
Ocena: 6/10

Jude Frances Murray wykłada psychologie na uniwersytecie w Chicago. Nie lubi swoich uczniów i swojego życia. Po nieudanym małżeństwie z Williamem ma dosyć wszystkiego i przestaje wierzyć w swoją kobiecość. Postanawia wyjechać do ojczyzny swojej babki - Irlandii, gdzie magia splata się z rzeczywistością.

Jude przyjeżdża do urokliwej wsi i zamieszkuje w domu swojej niedawno zmarłej kuzynki - Gwen. Jednak dom zamieszkuje także nieoczekiwana współlokatorka - młoda kobieta o smutnym uśmiechu, która po śmierci nie opuściła padołu ziemskiego i nadal błąka się po wzgórzach Irlandii.

"Klejnoty słońca" to pierwsza książka Nory Roberts, którą przeczytałam. O autorce czytałam wiele dobrego i się nie zawiodłam. W książce Roberts magia splata się z rzeczywistością tworząc spójną całość. Autorka urzekła mnie ciekawymi bohaterami, których poznajemy dokładnie i mnóstwem bohaterów pośrednich, o których tylko wspomina. Opisy przyrody są niesamowite. Czytelnik widzi jak główna bohaterka zmienia się pod wpływem pięknego kraju oraz jego mieszkańców, a szczególnie jednego z nich Aidena. 

Aiden jest właścicielem lokalnego baru, którego Jude urzekła od pierwszego wejrzenia. Bohaterowie mają się ku sobie i Nora Roberts wprowadza nas w ich fascynujący romans.

W książce nie zabrakło irlandzkich legend i opowieści, które są jej istotą.  Główna bohaterka w małej wsi z dala od zgiełku miasta odkrywa swoje prawdziwe powołanie, którym jest pisanie książek. Nora Roberts urzeka niesamowitymi opisami uczuć oraz natury, która otacza główną bohaterkę przez cały czas.

Klejnoty słońca zostały wydane w Stanach Zjednoczonych w nakładzie 2 000 000 egzemplarzy co już samo w sobie świadczy o klasie powieści. Ja na pewno wiem, że sięgnę po kolejne części serii oraz inne książki autorki.

Irlandzka trylogia:

Klejnoty słońca|Łzy księżyca|Serce oceanu
Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

piątek, 20 marca 2015

Lubimyczytac.pl: TAG

Wczoraj zostałam nominowana do TAGU: Lubimyczytac.pl przez brak pomysłu, której serdecznie dziękuję za nominację. Jeżeli jesteście ciekawi odpowiedzi zapraszam do czytania:)




1. Jaka książka została ostatnio oznaczona jako "Przeczytana"?
 Ostatnia książka oznaczona jako przeczytana to "Pólmrok" Anny Stuczeń, na której niestety się zawiodłam. Możecie zobaczyć recenzję tutaj.

2. Co obecnie czytasz?
 Jedną z książek otrzymanych od Novae Res, czyli "Opętany przez cienie" Krzysztofa Riege oraz lekkie i przyjemne romansidło Candace Camp "Kłamstwa i sekrety".

3. Co ostatnio oznaczyłaś jako "Chce przeczytać"?
 "Ulisses" James Joyce. Bardzo chcę się zmierzyć z tą książką. Czytałam, że bardzo trudno przez nią przebrnąć. Mam nadzieję, że wkrótce się przekonam czy zdołam ją przeczytać.
4. Czy używasz systemu gwiazdek?
 Zawsze. Nigdy nie zostawiam książki bez oceny. Taki nieszkodliwy nawyk:)

5. Czy masz listę życzeń na lubimyczytać.pl?
 Tak. Znajduje się na niej wiele pozycji.


6. Jaką książkę planujesz kupić jako następną?
Nie robię takich planów. Książki kupuje na różnych promocjach więc zazwyczaj jest to coś, co mi się w danym momencie spodoba.

7. Czy masz jakieś ulubione cytaty na lubimyczytać.pl?
Tak. Jeden z moich ulubionych pochodzi z  książki "W mocy ducha" Richelle Mead (a to ci niespodzianka!) brzmi tak:
- Jesteś piękna w walce (...) Niczym anioł zemsty przynoszący sprawiedliwość.
- Zabawne - Poprawiłam uścisk na rękojeści sztyletu- Właśnie po to przychodzę.
- Anioły upadają, Rose.

8. Jacy są twoi ulubieni autorzy na lubimyczytać.pl?
Richelle Mead, Meg Cabot, Josephine Angelini, Jane Austen, Lisa Kleypas, Kerstin Gier, J.K. Rowling, Lynsay Sands, Kerrelyn Sparks, J.R. Ward

9.Czy jesteś w jakieś grupie na lubimyczytać.pl?
Wielu.. Jestem w grupie Świat książek, konkursowej, z grami...

Jeszcze raz dziękuję za nominację. Tym razem nie nominuje pojedynczych osób. Jeżeli macie ochotę odpowiedzcie na pytania w komentarzach lub na swoich blogach. Jeżeli wybierzecie opcje numer 2 czekam na linki do odpowiedzi:)

wtorek, 17 marca 2015

Filmowo 4/2015: "Dziennik Bridget Jones", "Tak to się teraz robi", "Podróż na tejemnicza wyspę 2"

Tytuł oryginału: Bridget Jones's Diary Gatunek: Komedia romantyczna
Data premiery: 8 czerwca 2001 (Polska) 4 kwietnia 2001 (świat)
Ocena: 8/10


Po przeczytaniu książki strasznie ciekawiło mnie to jak producenci przenieśli książkę na ekran i postanowiłam obejrzeć film mając nadzieję, że będzie lepszy niż książka.
Totalne zaskoczenie! Oczywiście pozytywne.
Film w porównaniu do książki o niebo lepszy. Zabawny i ciekawy. A w główne męskie role wcielili się Hugh Grant i Colin Firth, których kocham. Ci dwaj aktorzy są genialni, a Renee Zellweger zagrała świetnie i zabawnie z aktorką książkowa Bridget blaknie. 
(Występują: Renée Zellweger, Colin Firth, Hugh Grant, Jim Broadbent, Gemma Jones)

Tytuł oryginału: The Switch
Gatunek: Komedia romantyczna
Data premiery: 20 sierpnia 2010 (Polska) 19 sierpnia 2010 (świat)
Ocena: 9/10


Uwielbiam Jennifer Aniston. Każdy jej film jest lepszy od poprzedniego. Jednak w "Tak to się teraz robi" to nie ona wywarła na mnie największe wrażenie, ale chłopczyk grający Sebastiana. Film jest zabawny i przyjemnie się go ogląda. Wiele razy wzruszyłam się oglądając sceny Jasona Batermana i Thomasa Robinsona. Jak dla mnie po prostu mistrzostwo!
(Występują: Jennifer Aniston, Jason Baterman, Thomas Robinson, Patrick Wilson, Jeff Goldblum)




Tytuł oryginału: Journey 2: The Mysterious Island
Gatunek: Familijny, Komedia, Przygodowy
Data premiery: 17 luty 2012 (Polska) 19 stycznia 2010(świat)
Ocena: 6/10


Podróż na Tajemniczą Wyspę 2 to bardzo fajny, odprężający film, przy którym może posiedzieć cała rodzina. Nie jest to górnolotna pozycja w świecie kina, jednak nic jej nie brakue. W filmie jest ciekawa historia, efekty specjalne, na których się nie znam oraz wątek miłosny. Występuje też kilka zabawnych momentów, które dopełniają całości.
(Występują: Dwayne Johnson, Michael Caine, Josh Hutcherson, Vanessa Hudgens, Luis Guzman)

niedziela, 15 marca 2015

[35] Anna Stuczeń - Półmrok [PRZEDPREMIEROWO]

Tytuł oryginału: Półmrok
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2015
Liczba stron: 182
Ocena: 4/10

Odkąd do księgarni trafił "Zmierzch" na rynku zaroiło się o powieściach, w których główną rolę odgrywają wampiry. Przyznam szczerze, że sama uległam manii na na te stworzenia, dlatego gdy ujrzałam ofertę Novae Res nie miałam wątpliwości na którą książkę się zdecydować.

Kara nie jest człowiekiem. Nie jest także wampirem. W rzeczywistości jest tym i tym. Dziewczyna jest pół wampirem, pół człowiekiem. Wie o tym ona i jej najlepsza przyjaciółka – Ashley. Matka Kary umarła, gdy ta była mała. Dziewczyna jednak nadal pisze do niej listy, których nikt nie przeczyta. Kara mieszka z ciotką i kuzynką, która jej nienawidzi. Jej pociąg do krwi (zwierzęcej) się wzmaga i dziewczyna poluje więcej niż zwykle.

W szkole Kary pojawia się Will. Chłopak intryguje dziewczynę, jednak Kara nie ma czasu na znajomości. Chce się dowiedzieć jak najwięcej o swojej przeszłości. W tym celu włamuje się do biura cioci i kradnie lisy, które napisała jej matka. Prawda jest szokująca. Okazuje się, że matka Kary żyje, a dodatkowo jej nienawidzi.

Zabierając się za "Półmrok" miałam ogólny zarys treści, który podało wydawnictwo. Właśnie on mnie zaintrygował, a dodatkowo piękna, hipnotyzująca okładka. Ogólnie wydanie (nawet przedpremierowe) tej książki jest niesamowite.

"Pólmrok" to króciutka książka. Pomyślała, że się za nią zabiorę i przeczytam w chwili wolnego czasu. Niestety w trakcie czytania musiałam przerywać ponieważ miałam wrażenie, że czytam kiepską podróbkę „Zmierzchu”.

Akcja książki dzieje się błyskawicznie i jest prowadzona w narracji trzecioosobowej jak i pierwszoosobowej, gdzie Kara jest narratorką. W książce wszystko dzieje się błyskawicznie. Will kocha Karę, Kara zakochuje się w Willu. Uczucie między bohaterami nie rozwija się stopniowo, tylko po prostu pojawia się jak za pstryknięciem palców. Większość  utworu stanowią dialogi między bohaterami i to ta banalne, że czasami po prost nie dałam rady przebrnąć. Patrzcie poniżej.
Odkąd cię pierwszy raz zobaczyłem, zahipnotyzowałaś mnie i moje martwe serce. Chcę ci przez to powiedzieć, że narodziła się wtedy między nami więź. Kocham cię i nie wyobrażam sobie wieczności bez ciebie.

Czytając Półmrok zdawało mi się, że czytam podróbkę wszystkiego co do tej pory powstało o wampirach. A w szczególności „Zmierzchu” - zarówno powieści jak i filmu oraz „Pamiętników wampirów”.

Półmrok nie jest książką wysokich lotów, akcja dzieje się błyskawicznie co może być plusem, jednak autorka nie rozwinęła niczego. Nie widzimy szeroko bohaterów. Ich wspomnień, życia. Także wątek romantyczny jest zbytnio oklepany, a zakończenie chociaż zaskakujące nie jest ciekawe.  

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

sobota, 14 marca 2015

Top5 - Bohaterki literackie

Nie tak dawno obchodziliśmy Dzień Kobiet, więc w tym miesiącu TOP5 dotyczy ulubionych bohaterek książkowych.



#5
Hermiona Granger - Harry Potter: J.K. Rowling

Początkowo Hermiona była tylko irytującym kujonem, jednak bohaterka z dziewczynki przeistacza się w mądrą, piękną kobietę zdolną poświęcić się dla swoich przyjaciół i rodziny. Pamiętacie scenę z ostatniej części, gdy Hermiona wykasowała pamięć swoich rodziców, aby Voldemord nie był dla nich zagrożeniem? Nie wiem czy ja byłabym skłonna do takiego poświęcenia, ale Hermiona jest na prawdę niesamowita i dlatego też znalazła się w tym rankingu.



#4
Hazel Grace- "Gwiazd naszych wina": John Green

Gwiazd naszych wina to niesamowita opowieść Johna Greena. Tak niesamowita opowieść musi mieć niesamowitych bohaterów i taką bohaterką jest właśnie Hazel. Dziewczyna od najmłodszych lat choruje na raka. Każdego dnia mimo swojej choroby jest silna, jednak nie tylko dla siebie, ale dla swoich rodziców i najbliższych.
Hazel Grace jest jedną z najodważniejszych bohaterek w literaturze jaką znam. Nie musi walczyć z siłami zła, czy iść na wojnę, ale musi być silna i każdego dnia świadomie zmagać się z czymś co powoli doprowadza ją do śmierci.



#3
Sydney Sage - Kroniki krwi: Richelle Mead
Kroniki Krwi to książka mojej ulubionej autorki, dlatego też bohaterki jej książek nie mogło tutaj zabraknąć. Uwielbiam Sydney. W pierwszej części dziewczyna jest zaślepiona wierzeniami alchemików, ale potrafi się przeciwstawić im i pomagać wampirom, które powinna nienawidzić. Oprócz tego jest  niesamowicie inteligentna i zawsze niesie pomoc swoim przyjaciołom.


#2
Gwendolyn Shepherd  - Trylogia czasu: Kerstin Gier

Czyli bohaterka znanej Trylogii czasu autorstwa niemieckiej pisarki Kerstin Gier
Gwendolyn jest podróżniczką w czasie, a jej kamień to rubin. Oczywiście dziewczyna jest zupełnie nieprzygotowana do swojej roli ponieważ wszyscy myśleli, że ten gen odziedziczy jej kuzynka, a tu taka niespodzianka!
Dziewczyna jest niedoświadczona i nie posiada nawet połowy wiedzy, którą miała jej idealna kuzynka - Charlotte. Gwendolyn jest odsuwana od najważniejszych informacji ponieważ niektórzy uważają ją za szpiega. Jednak dziewczyna się nie poddaje i udowadnia swoją wartość przy okazji rozwiązując zagadki z przeszłości i się zakochując.



#1
Rosemarie Hathaway - Akademia wampirów: Richelle Mead

Niezaprzeczalnie jedna z moich ulubionych bohaterek w literaturze, jak nie ulubiona. Rose mimo swojego zadziornego charakteru i z pozoru lekceważącego podejścia do życia jest odważna i ma poczucie obowiązku. Dziewczyna szkoli się na Strażniczkę i jest gotowa na wszystko aby ochronić swoją najlepszą przyjaciółkę Lisę. W serii zabijała nie jeden raz i przyszło jej się z mierzyć z wieloma przedziwnościami losu. Jednak strzygi czy tez oskarżenie o zabójstwo lub zakazana miłość to dla Rose nic strasznego. 


Jestem ciekawa, które bohaterki książkowe są waszymi ulubionymi. Piszcie!

środa, 11 marca 2015

[34] Raven Stark - Hellheaven [PRZEDPREMIEROWO]

Tytuł oryginału: Hellhaven
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 10.04.2015
Liczba stron: 290
Ocena: 7/10

 Czy jedna osoba jest w stanie zniszczyć komuś cały świat? Czy potrafi pociągnąć za sobą lawinę, która bez skrupułów ograbi człowieka z jego dotychczasowego życia?



Camille jest zwyczajną nastolatką, a może jednak nie do końca? Dziewczynie śni się koszmar. Ciągle ten sam. W kółko i w kółko. A żeby tego było mało jej przyjaciółka zostaje porwana, a rodzice wysyłają ją do szkoły z internatem. Hellheaven to specyficzna szkoła ze specyficznymi uczniami. Camille musi sobie poradzić w nowym otoczeniu i nie tylko. Na jaw wychodzą sekrety skrywane przez całe jej życie.

"Hellheaven" zachęciło mnie do siebie opisem. Początkowo może się wydawać, że to zwykła książka dla nastolatków, jednak z biegiem czasu wszystko się zmienia i wkraczamy w mroczny i niebezpieczny świat, który kryją mury szkoły.

W Hellheaven uczą się uczniowie dobrani w pary. Każda para jest z innego państwa. Tan wątek niestety nie był dokładnie rozwinięty w książce, a szkoda ponieważ nigdy wcześniej się z tym nie spotkałam. Jednak to nie wszystko w szkole nie uczą się zwykli uczniowie, ale Eldareci i Villiani. Są to mieszkańcy kraju zwanego Pendragonią.

W "Hellheaven" mamy te tajemnicze stwory, które jednak nie są odrażające czy straszne. To po prostu stworzenia trochę różniące się od ludzi Autorka niestety nie opisała ich szczegółowo i wnikliwie. Wielka szkoda. Myślę, że ten wątek jest naprawdę ciekawy. Osobiście nigdy nie spotkałam się z książką, w której występowaliby Eldareci czy Villiani. Wampiry, wilkołaki, smoki...Owszem. Jednak autorka stworzyła swoją unikatową rasę, którą z chęcią poznałabym dokładniej. W książce dostrzegamy zaledwie szkic obu tych stworzeń. Mam wrażenie, że autorka większą uwagę zwraca na wątki miłosne, a kilka ich było. Uwaga skupia się także na uratowaniu Stefani, która jest przyjaciółką Camille.

Książka jest bardzo specyficzną lekturą. Początkowo czytałam ją z lekkim trudem, jednak z każdą kolejną stroną robiło się coraz bardziej ciekawiej. Niestety okładka jest okropna i kompletnie nie odzwierciedla charakteru książki. Jedynie kruk w lewym rogu ją ratuje.

Myślę, że "Heallheaven" mimo iż należy do fantastyki to świetne książka, którą mogłabym polecić także nie-sympatykom tego określonego gatunku. Jak pisałam wcześniej nie ma tam za wiele fantastyki. Ten wątek zaczyna się bardzo powoli rozwijać około połowy książki.

"Hellhaven" poleciłabym szczególnie fanom książek młodzieżowych oraz osobom, które mają dosyć czytania o wampirach i wilkołakach. Zawsze możecie sięgnąć po Eldaretów i Villianów.


Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

niedziela, 8 marca 2015

[33] Helen Fielding - Bridget Jones: Dziennik

 Tytuł oryginału: Bridget Jones’s Diary (t.1)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 3 marca 2014
Liczba stron: 368
Ocena: 5/10

Bridget Jones to trzydziestoletnia mieszkanka Londynu. Jej uczuciowe życie jest pasmem porażek i niewypałów. Bridget szuka pocieszenia w alkoholu, papierosach i jedzeniu. Prowadzi dziennik, w którym opisuje rok ze swojego życia.

Chyba każdy słyszał o Bridget Jones. Książka Helen Fielding została przeniesiona na ekran w 2001 roku. Myślałam, że jest to jakiś wyznacznik jej poziomu. Niestety...

Książka jest pamiętnikiem biednej, wiecznie za grubej (w jej mniemaniu) Bridget. Kobieta ciągle narzeka na swoją matkę, która wiecznie próbuje ją swatać. Czytając miałam wrażenie, że jest to swoisty dziennik narzekań głównej bohaterki. Ciągle czytałam jestem za gruba, za brzydka...Ile można? Bridget także wciąż zarzekała się, że zaczyna dietę. Od nowego roku, od swoich urodzin, od świąt...Nie będzie spotykać się z nieporządnymi mężczyznami, a przy pierwszej okazji wskakuje do łóżka swojemu szefowi.

Zdaję sobię sprawę, że łatwo jest dziś znaleźć dietę, która będzie pasowała do tego, na co akurat mamy ochotę, i że diety są nie po to, żeby je mieszać, tylko po to, żeby się ich trzymać, co zamierzam zacząć robić, ja tylko skończę tego czekoladowego croissanta.

Bohaterka książki jest dorosłą kobietą, jednak czytając miałam wrażenie, że są to wynurzenia głupiutkiej nastolatki. Kobieta jest niekonsekwentna i nigdy nic jej nie pasuje. Ma złą fryzurę, nadwagę, nie umie gotować...Ta lista ciągnie się jeszcze dalej. 

Bycie kobietą jest gorsze od bycia rolnikiem - mamy tyle roboty z plewieniem i pryskaniem upraw: trzeba depilować nogi woskiem, golić pach, skubać brwi, ścierać pumeksem stopy, złuszczać i nawilżać naskórek, oczyszczać pory, farbować odrosty, malować rzęsy, piłować paznokcie, masować cellulitis, gimnastykować mięśnie brzucha. W dodatku te wszystkie zabiegi są tak precyzyjne, że wystarczy kilka dni, aby się całkiem zapuścić.

Mimo tych wszystkich mankamentów w książce Helen Fielding występowała odrobina humoru dzięki czemu czasami można było się pośmiać. Książka nie jest najgorsza, jednak główna bohaterka strasznie mnie irytowała przez co taka, a nie inna ocena. 

Bridget Jones:
Bridget Jones: Dziennik|Bridget Jones: W pogoni za rozumem|Bridget Jones: Szalejąc za facetem


Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

środa, 4 marca 2015

[32] Richelle Mead - Kroniki krwi


Tytuł oryginału: Bloodlines (t.1)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 5 września 2012
Liczba stron: 416
Ocena: 10/10


Moja rozpacz po skończeniu serii Akademia Wampirów nie trwała długo. Dowiedziałam się, że autorka napisała spin-off tej wspaniałej serii, a mianowicie Kroniki Krwi. Dzięki jej za to. Kroniki krwi opowiadają losy alchemiczki - Sydney, którą zdążyliśmy poznać we wcześniej wspomnianej serii.

Alchemiczka Sydney Stage dowiaduje się, że ma strzec bezpieczeństwa księżniczki wampirów - Jill. Nie jest zachwycona tym faktem, jednak po tym jak pomogła uciekinierce Rose Hathaway Sydney musi zrobić wszystko, aby z powrotem wkraść się w łaski alchemików. Sydney przerażona wampirami teraz musi przebywać w ich pobliżu. 
Największe rewolucje w dziejach wybuchały dzięki ludziom, którzy potrafili odrzucić to, czego uczono ich całe życie.

Wiele razy podkreślałam, że Akademia Wampirów to jedna z moich ulubionych serii, a Richelle Mead to moja ulubiona autorka nie bez powodu. Wystarczy sięgnąć po jakąkolwiek jej książkę żeby wiedzieć o czym piszę. 


-Teraz dostrzegam rodzinne podobieństwo. Zastanawiałem się już,czy Jill nie została adoptowana, ale jesteście do siebie podobni. -Do siebie i do naszego listonosza w Dakocie Północnej-odparł Adrian.
Kroniki krwi od początkowych stron obfitują w akcję, dzięki czemu łatwo wczuć się w książkę. Richelle Mead ma świetny styl pisania, w którym nie brakuje humoru. Książki nie da się opisać jednym słowem chociażby się chciało. Jest niesamowita, budząca napięcie, ciekawa...

Wiem, że wiele osób nie lubi motywu wampirów w literaturze, ale napisze do nich tylko dwa słowa: Richelle Mead. Ona zmieni wasze postrzeganie na tę sprawę. I proszę was jeżeli będziecie sięgali po Akademie Wampirów nie sugerujcie się opisem na okładce, który sugeruje: "Często jest porównywany ze "Zmierzchem" Stephanie Meyer". Na prawdę lubię Zmierzch, jednak daleko mu do książek Pani Mead.
Otaksował nas wzrokiem .
- No ? Przyszliście mnie nawracać czy sprzedajecie wykładziny ?
To rozbrajające powitanie wystarczyło aby mnie uspokoić . [...]
- Witam, panie Iwaszkow .
Bardzo, bardzo, bardzo polecam wam Kroniki krwi. Jest to jedna z lepszych książek, które przeczytałam w swoim 19 letnim życiu i mam nadzieję, że jeżeli jeszcze się nie zapoznaliście z książkami tej autorki nadrobicie zaległości.

Kroniki Krwi:
Kroniki krwi|Złota lilia|Magia indygo|Serce w płomieniach|Srebrzyste cienie|The Ruby Circle 

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: 

wtorek, 3 marca 2015

[31] Anna Daszuta - Anioł na ramieniu [PRZEDPREMIEROWO]

Tytuł oryginału: Anioł na ramieniu
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: luty/marzec 2015
Liczba stron: 270
Ocena: 4/10

Główna bohaterka książki pt. Anioł na ramieniu jest kobietą biznesu, która dodatkowo ma w sobie coś co przyciąga mężczyzn. Jest seksowna i piękna. Do pełni szczęścia brakuje jej miłości. Kobieta za namową przyjaciółki zakłada konto na portalu randkowym. Adelina poznaje Jana i mimo ostrzeżeń Cheru - swojej anielicy - zakochuje się w nim - mężczyźnie przystojnym, jednak traktującym ją tylko i wyłącznie jako obiekt seksualny.

Sięgając po Anioł na ramieniu byłam pełna optymizmu. Spójrzcie tylko na okładkę. Czy w środku może być coś złego? Niemożliwe.Jednak niestety...Według mnie książka Anny Daszuty nie jest zła raczej niestrawna. Początkowo zapowiadało się świetnie, ale z biegiem czasu odkładałam książkę i jej czytanie na później.

Bohaterowie, których wykreowała autorka są nijacy. Adelina Gelans jest młoda, atrakcyjna i mdła. Kobieta mimo, iż osiągnęła sukces zawodowy nie potrafi zauważyć, że jest tylko zabaweczką w rękach mężczyzny. 
Jan z kolei to mężczyzna, który miał przypominać boskiego faceta, przed którym na kolana padają wszystkie kobiety. Sceny erotyczne w książce powinny wywoływać ekscytację czy chociażby jakąś iskrę, jednak we mnie wywołały jedynie ziewanie i myśli: "Kiedy to się skończy?".

Przykro mi to pisać ponieważ bardzo lubię książki z tego wydawnictwa i tylko raz zawiodłam się na książce, którą dostałam. Anioł na ramieniu na pewno nie będzie zaliczał się do lektur, które zapadną mi w pamięć. Raczej odłożę ją na półkę i nigdy więcej nie sięgnę. A szkoda bo książka miała potencjał, którego autorce nie udało się w pełni wykorzystać.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

poniedziałek, 2 marca 2015

[30] Kathrin Schrocke - Freak city

Tytuł oryginału: Freak city
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 20 września 2012
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10
Pietnastoletni Mika nie dawno rozstał się ze swoją dziewczyna. Chłopak śledzi swoją byłą i w taki sposób trafia do Freak city, czyli nietypowej kawiarni. W lokalu jest ciemno i pracują tam osoby niewidome. Klient może poczuć się jak to jest żyć w świecie bez światła. 

Wychodząc z kawiarni chłopak zauważa Leę. Zauważa jej piękno, jednak niedługo potem odkrywa, że dziewczyna nie słyszy. Jednak Mika nie zważa na ten problem. Lea zasłania mu cały świat. Chłopak zaczyna chodzić na kursy języka migowego i wkracza w świat głuchych osób, aby zrozumieć jedną z nich.

W międzyczasie Mika zmaga się z problemami typowego nastolatka, ale poznaje też problemy Lei. Świat, w którym żyje, jej rodzinę, która nie stara się pomagać córce chociażby poprzez nauczenie się jej języka. Lea jest zamknięta w swojej skorupie jednak Mice udaje si,ę przez nią przebić.


Zawsze myślałam, że spadające gwiazdy brzmią jak tłuczone szkło...
Freak city to na prawdę niesamowita książka. Lektura książki otworzyła mi sprawy na pewne rzeczy. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym co by było gdybym ja przestała słyszeć.  Już nigdy nie usłyszałabym głosu innych, dźwięków ulubionej piosenki. 
Byłabym zamknięta we własnym świecie.

Książka oprócz tematu głuchoty, czy ślepoty subtelnie ukazuje nam świat dojrzewającej młodzieży, która zmaga się z licznymi problemami. Pokazuje nam także wykluczenie z towarzystwa, wyobcowanie osób trochę innych niż my.

Freak city to wbrew pozorom nie tylko powieść dla młodzieży. Myślę, że wiele osób odnalazłoby w niej coś wartościowego.

Jeszcze na koniec chciałabym zacytować wam piosenkę, którą autorka umieściła w książce. Piosenkę Miki i Lei.

Widzę, że myślisz.
Myślę, że czujesz.
Czuję, że chcesz,
ale nie słyszę cię.
Pożyczyłem słownik,
wykrzyczałem ci do ucha jego treść od A do Z.
Zapamiętałem tysiąc bezsensownych słów,
byle tylko usłyszeć twój głos.
Gdziekolwiek pójdziesz,
pójdę za tobą.
Skoro musisz milczeć,
czy to ja mam mówić?
Chyba oszaleję, gdy tak cudnie myślisz,
i swą piękną główkę przechylasz,
odwracając się ode mnie i całego świata.
Twoje milczenie to namiot,
który stawiasz pośrodku świata.
Ustawiasz linki od niego i dziwisz się, 
kiedy nocą potyka się o nie chłopak.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: