poniedziałek, 25 stycznia 2016

luźne ponedziałki: |Poznajcie mnie!|

Właśnie się zorientowałam, że prowadzę bloga prawie 2 lata (kiedy ten czas minął), a jeszcze tak na prawdę nie wiecie o mnie wiele. Trochę wynika to z mojej osobistej niechęci. Nie uważam, że jestem wystarczająco interesująca, żeby pisać o sobie na prawo i lewo:) Jednak dzisiaj postanowiłam przybliżyć wam moją osobę. Enjoy!:D
Tak od początku i oficjalnie jestem Karolina. Urodzona w 1996 r. Ale do skończenia 20 lat jeszcze mi trochę brakuje:) Nadal twardo trzymam się tego, że jestem jeszcze nastolatką:)
Urodziłam się w Białymstoku, ale całe dotychczasowe życie spędziłam w swoim rodzinnym mieście (Siemiatyczach). Obecnie jestem warszawskim „słoikiem” robiącym sobie rok przerwy i zarabiającym na przyszłe studia. Odkąd przyjechałam do stolicy pracuje w Call Center, czyli można powiedzieć typowej pracy dla uczniów:) Nie jest to moja praca marzeń, ale jak na razie jest OK. Jeżeli chodzi o pracę moim największym marzeniem byłaby praca w wydawnictwie książkowym. Jednak polski rynek jest okrutny i zapewne już mogłabym się już z tym pożegnać, ale się nie poddaje. Nigdy nic nie wiadomo:)
Uwielbiam pisać, chociaż mam wrażenie, że zaczynam mnóstwo opowiadań, porywam się nawet za pisanie książki, której jednak nadal nie skończyłam. Oczywiście uwielbiam czytać. Nie wiem tak naprawdę, kiedy to się zaczęło. Ale lubię myśleć, że to moja mama ma w tym udział. Ona także uwielbiam czytać, więc fajnie jest myśleć, że to rodzinne:D
Jeżeli chodzi o książki to moim ulubionym gatunkiem jest szeroko rozumiana fantastyka. Nie pogardzę jednak innymi gatunkami, z wyłączeniem horrorów. Nie lubię horrorów. Czy to książkowych, czy tez filmowych. Później przez trzy noce z rzędu nie mogę spać:(
Dodatkowo lubię klasyczne romanse, czyli „Duma i uprzedzenie”, „Perswazje”, „Jane Eyre” . Dodatkowo uwielbiam oglądać wszelkie ekranizacji książek, które oczywiście przeczytałam:D Chociaż ekranizacja mojej ukochanej „Akadami wampirów” była kropnie zła, nie zrażam się i głęboko w sercu mam nadzieję, że ktoś w końcu zrobi z tej serii serial!
A jako że jesteśmy przy filmach i serialach, to jeszcze wspomnę o kilku, które oglądam i których jestem wielką fanką. Mianowicie oglądam PLL, Faking It, Teen Wolf, 2 Broke Girls, iZombie, Supernatural i wiele innych.
Jeżeli chodzi o muzykę jestem wielką fanką Paramore, nawet udało mi się być na ich koncercie! Dodatkowo Tonight Alive, Against the Current i wszystko co „wpadnie” mi w ucho:)
Myślę, że na razie to wszystko. W komentarzach piszcie coś o sobie. Jakie książki najchętniej czytacie? Pracujecie czy się uczycie? A może oglądacie jakiś dobry serial?

piątek, 22 stycznia 2016

[79]Jennifer Estep - Pocałunek Gwen Frost

 
Tytuł oryginału: Kiss of Frost (t.2)
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 18 lutego 2014
Liczba stron: 304
Ocena: 7/10


Po wydarzeniach z pierwszej części główna bohaterka – Gwen musi nauczyć się bronić. Co znaczy niezliczone lekcje łucznictwa, walki wręcz, walki mieczem. W lekcjach pomaga jej Logan, chłopak, który w poprzedniej części złamał jej serce. Jednak dziewczyna wcale nie ma ochoty walczyć. Zakłada, że z góry skazana jest na niepowodzenie w tej dziedzinie życia. Jak sama mówi. Po co mam walczyć, skoro mam dobre stopnie? Niestety żniwiarze nie zwracają uwagi na oceny w szkole. Oni chcą ją dopaść za wszelką cenę.

W czasie, gdy Gwen zamartwia się żniwiarzami i swoją wręcz bolącą nieumiejętnością walki cała Akademia żyje zimowym festynem. Największym wydarzeniem roku, na który jadą wszyscy uczniowie, nauczyciele i pracownicy szkoły.

Pierwsza część serii sprawiła, że chciałam sięgnąć po kolejna. Autorka pozostawiła mnie w lekkim stanie zawieszenia. Chciałam wiedzieć co się dzieje dalej. Chciałam odkrywać mitologiczne tajemnice, nowe legendy, ale niestety. W tej części Jennifer Estep skupia się bardziej na Gwen i jej darze niż mitach. Chociaż oczywiście to też występuje. Dostajemy także wiele nowych informacji. O matce Gwen, czy też jej przyjaciołach.

Jennifer Estep ciekawie buduje napięcie, jednak w książce niektóre rzeczy są zbyt oczywiste. Jednak nie można uznać tego za wadę ponieważ nie jest to uciążliwe. Właściwie dobrze, że pewne rzeczy można rozwikłać na początku. Później możemy się skupić na ich szczegółach.

„Pocałunek Gwen Frost” to kolejna ciekawa część „Akademii mitu”. Świat w książce jest ciekawie wykreowany. Polecam!

Akademia mitu:
Dotyk Gwen Frost|Pocałunek Gwen Frost|Tajemnice Gwen Frost|Wina Gwen Frost

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,9cm), Grunt to okładka, czytam fantastykę
 

 

środa, 20 stycznia 2016

[78]Cora Carmack - Coś do ukrycia

Tytuł oryginału: Faking It (t.2)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: wrzesień 2014
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10  


Są takie serie, których pierwsza część nie powala na kolana. Jest dobra, jednak nie na tyle, aby sięgnąć po resztę. Jednak po pewnym czasie ciekawość przeważa i sięgamy po kolejne części (przynajmniej tak jest w moim przypadku). Taką serią jest „Coś do stracenia” pierwszy tom o tym samym tytule był dobrą książką, ale czegoś mi jednak brakowało. Mimo wszystko postanowiłam nie rezygnować i przeczytać kolejną część. Teraz tego nie żałuję.

Drugi tom skupia się wokół osoby Cade'a. Chłopak nadal jest zadłużony w swojej przyjaciółce Bliss i ma dosyć oglądania jej i Garricka. Przypomina mu to czego nie będzie miał. Sytuacja się zmienia, gdy do stolika w kawiarni przysiada się dziewczyna, która ma do niego prośbę. Prosi go, aby ten udawał jej chłopaka przed rodzicami.

MacKenzie dowiaduje się, że jej rodzice przyjeżdżają w odwiedziny. Oraz, że zjawią się w kawiarni, w której akurat jest za pięć minut. Przerażona dziewczyna ze swoimi tatuażami, makijażem, i czerwonymi włosami zrobi wszystko, aby zadowolić rodziców. Nawet jeżeli oznacza to poproszenie obcego faceta, aby ten na chwilę stał się jej chłopakiem.

Jednak chwila musi się przedłużać. A im dłużej trwa, tym trudniej zachować pozory.

Uwielbiam ten tom. Widać, że autorka poświęciła więcej czasu, niż w przypadku pierwszej części, aby wszystko było ok. I tak było.

Bohaterowie, których uwielbiam. W pierwszej części dostaliśmy tylko mały wgląd na Cade'a. Teraz główny bohater ukazuje nam się w całości. Jego obawy, uczucia. Poznajemy także jego rodzinę oraz poczucie humoru, o które bym go nie podejrzewała. Dodatkowo Max, czyli MacKenzie. Prawdziwa twarda dziewczyna, która jak to była w przypadku takich powieści tak naprawdę „twarda nie jest”.

Mimo wszystko każdy, kto na nią spojrzy odniesie wrażenie, że dziewczyna umie walczyć o swoje. Wściekle czerwone włosy, kolczyki, tatuaże. To właśnie z tymi rzeczami się utożsamia Max.

Jak to bywa w przypadku young adult bohaterowie mają za sobą ciężką przeszłość. Nie wszystko jest idealne, ale razem starają się temu zaradzić.

Polecam wszystkim miłośnikom young adult tę książkę. Nawet jeżeli nie czytaliście pierwszej części to nie ma problemu. Drugi tom to zupełnie osobna historia więc w tym przypadku nie jest wymagana znajomość pierwszej części.

Coś do stracenia 
Coś do stracenia|Coś do ukrycia|Coś do ocalenia

 Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,3cm)|Grunt to okładka

poniedziałek, 18 stycznia 2016

luźne poniedziałki: |wyzwanie=motywacja?|

Motywacja = Wyzwanie?

Nie znam waszego zdania na ten temat, ale według mnie równanie w temacie posta jest prawidłowe.
Oczywistym jest, że do pisania bloga motywuje wiele rzeczy. Chyba najważniejszą są czytelnicy. I nie ważne czy twoje „wypociny” czyta dziennie 10, 100 czy 1000 osób. Ważni są czytelnicy, którzy jednak zaglądają na bloga, czytają posty, recenzje. Może nawet podoba im się to ci piszemy. Może nie. Tego też nie wykluczamy. Nikt nie jest idealny. Nawet najwięksi pisarze popełniają, czy też popełniali błędy.
Wyzwania czytelnicze są jednym z elementów, które nie tylko motywują do pisania bloga, ale do czytania. W polskiej blogosferze (to na niej się skupię) istnieje mnóstwo wyzwań. Sama biorę udział w kilku z nich. Na przykład  „Wyzwanie biblioteczne”, „Czytam fantastykę”, „Grunt to okładka”, „klucznik”. Ostatnie dwa wyzwania działają na podobnych zasadach Sylwia z nieperfekcyjnie.pl podaje temat okładki np. „kobieta”. Czytelnik/ bloger stara się przeczytać książkę z takim motywem na okładce. Dominika z recenzjeami.blogspot.com podaje hasło. Może być najróżniejsze dotyczyć wersji wizualnej książki, ale też jej wnętrza.
Dzięki takim wyzwaniom można poznać wiele nowych książek. Może wyjść poza „ramy”, których często się trzymamy.
Dlatego też istnieją biblioteki! Zgaduje, że nie ma wśród nas osoby, która nie odwiedziłaby tego przybytku:) W dzisiejszych czasach kiedy już prawie wszystkie biblioteki mają swoje elektroniczne systemy łatwo możemy książkę zarezerwować online i tylko po nią się udać. Ale zgaduje, że część z was na tym nie poprzestaje. Często i tak skusicie się na chociażby jedną dodatkową książkę. Porównać byłoby można tą sytuacje do wizyty w sklepie spożywczym, kiedy idziemy tylko po chleb, a wracamy z całym koszykiem zakupów. Znacie to? :)
Więc wyobraźmy sobie sytuację. Będąc w bibliotece zobaczycie książkę, która na okładce ma motyw zaproponowany przez Sylwię czy Dominikę. Zgaduje, że w większości przypadków weźmiecie książkę do domu z myślą „może przeczytam”. Właśnie dzięki takiemu sposobowi myślenia poznajemy nowych autorów, nowe historie, nowe postrzegane rzeczywistości.
Jednak nie zapominajmy, że wyzwania w polskiej blogosferze są najróżniejsze. Najpopularniejszym jest chyba „Przeczytam tyle, ile mam wzrostu”. Kolejna motywacja! Zasady są proste. Przeczytaj taką ilość książek, żeby wysokość ich grzbietów była równa twojemu wzrostowi. Wyzwanie dla jednych łatwiejsze, dla innych już nie. Cóż jeżeli masz 1,90 wzrostu musisz więcej przeczytać niż osoba o wzroście 1,50 cm:)
Ale właśnie to jest motywacją. Chcesz ukończyć maraton, biegasz! Chcesz ukończyć wyzwanie „Przeczytam tyle, ile ma wzrostu” po prostu czytasz!
W końcu przecież wszyscy to kochamy! I nawet jak nie mamy czasu zawsze wciśniemy chociaż trochę, aby przeczytać cokolwiek!

Co wy sądzicie o wyzwaniach czytelniczych? Bierzecie w jakiś udział. Jeżeli tak to piszcie może sama się skuszę na dodatkowe! Na razie się z wami żegnam i do „zobaczenia” przy następnym poście:)

czwartek, 14 stycznia 2016

[77]Marissa Meyer - Cinder

  Tytuł oryginału: Cinder (t.1)
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 17 października 2012
Liczba stron: 440
Ocena: 8/10

Książka chodziła za mną już od dłuższego czasu. Czytałam na prawdę wiele pozytywnych ocen. Przyznam, że nawet chyba nie trafiłam na żadną negatywna recenzję.

opisuje świat po IV wojnie światowej. Czyli bardzo odległą przyszłość. IV wojna światowa spowodowała spustoszenie. Bomby chemiczne, nuklearne. Wszystko to spowodowało zniszczenie Ziemi. Teraz ponad 100 lat później wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. W Nowym Pekinie (głównie o nim pisze autorka) rządzi cesarz. Jednak władca jest nieuleczalnie chory. Nie tylko on zaraza dziesiątkuje mieszkańców Nowego Pekinu, ale także świata. Nikt nie zna antidotum. Lekarze starają się rozwikłać zagadkę śmiertelnej choroby.

Dodatkowo oprócz epidemii  ludziom grozi jeszcze natarcie władczyni księżyca. Kobieta dzięki iluzji, którą tworzy jest zabójczą oraz niebezpieczną pięknością. Ma ona jeden cel usidlić syna cesarza o imieniu Kai, a dzięki temu objąć władzę nad całą Ziemią.

Główna bohaterka książki - Cinder jest cyborgiem. Część jej kończyn jest metalowa. Mieszka z macochą, która oficjalnie sprawuje nad nią opiekę. Znaczy to tyle, że przywłaszcza jej pieniądze, każe pracować, na nic nie pozwala. Nie można nie zauważyć, że książka (w szczególności główna bohaterka) jest wzorowana na Kopciuszku, czyli "Cinderella". Każdy zna tą bajkę. O biednej dziewczynie, która musi usługiwać swojej macosze i siostrom przyrodnim. A na balu, na który nie mogła przyjść, książę wybiera ją spośród setek innych dziewcząt.

Na prawdę polecam Cinder, która jest świetną lekturą o post apokaliptyczny świecie. Na pewno znajdziecie tam coś dla siebie. Cyborgi, kosmici, sekrety czy też romans!

Saga księżycowa
Cinder|Scarlet|Cress|Winter

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu(2,7cm)|Grunt to okładka|klucznik|czytam fantastykę 

wtorek, 12 stycznia 2016

[76]Jolanta Guse - Opowiem o niej [PRZEDPREMIEROWO]

   Tytuł oryginału: Opowiem o niej
Wydawnictwo: Prószyński - S-ka
Data wydania: 19 stycznia 2016
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10  

Czasami trafiamy na książkę, która z pozoru wydaje się zwyczajna. Zwykła okładka, nie powalający opis, a w środku genialna opowieść. Taka właśnie jest „Opowiem o niej”.

Trzy kobiety. Trzy pokolenia. Róża, Helena i Gloria. Babcia, matka, wnuczka. Kobiety spokrewnione, a jednocześnie tak od siebie różne.
Helena – miłośniczka teatru zawsze chciała zostać aktorką. Jej życzenie się spełnia, jednak w czasie, gdy jej kariera jest u szczytu zachodzi w ciąże. Ma urodzić Glorie. Kobieta (a właściwie młoda dziewczyna) toczy wewnętrzny konflikt, w końcu w cierpieniu rodzi zdrową córeczkę.
Gloria jest oczkiem w głowie babci, która zastępuje jej matkę. Ulubionym zajęciem dziewczynki jest słuchanie babcinych opowieści o wojnie i jej prawdziwym obliczu.
Róża – kobieta, która wskutek wojny straciła cały majątek, nauczyła się pracować. Właśnie ona opowiada Glorii o wojnie. Wersje nieocenzurowaną, ponieważ w tamtych czasach prawda nie była mile widziana. Ale Róża jest kimś więcej niż zwykłą babcią, Róża jest także matką, której Gloria nigdy tak naprawdę nie miała.

Przepiękna. Właśnie to słowo przychodzi mi na myśl, gdy wspominam „Opowiem o niej”. Jolanta Guse wciąga czytelnika od pierwszych stron pokazując świetnie opisany splot wydarzeń. Teraźniejszość miesza się z dawną przeszłością i na odwrót. 

„Opowiem o niej” jest książką, w której ważną rolą odgrywa wojna oraz czasy powojenne. Osobiście nie przepadam za lekturami, które bazują na tym wątku. W przypadku recenzowanej właśnie powieści było inaczej. Guse pisze o tym co z pewnością każdy z nas zna z lekcji. Jednak czytając widać ile serca włożyła autorka, aby wszystko było dopracowane. Jednak nie podaje nam samych suchych faktów, dzięki czemu czytanie nie jest nudne, czy uciążliwe.

Bohaterowie, właściwie bohaterki książki odgrywają w książce najważniejszą rolę. Autorka pokazuje dziecko skrzywdzone przez los, zranione przez matkę i jej wybory. Matkę, która w pogoni za karierą zatraca siebie, która nie potrafi kochać nawet własnego dziecka. Także Róża, która robi wszystko, ab jej wnuczka czuła się potrzebna i kochana.

Podsumowując „Opowiem o niej” jest wstrząsająco dobrą, wzruszającą lekturą, którą poleciłabym każdemu. Jolanta Guse zwraca uwagę na treści ponadczasowe. Pokazuje jak wybory jednej osoby, mogą wpływać na innych.

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,9cm)|Grunt to okładka
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka

poniedziałek, 11 stycznia 2016

luźne poniedziałki: |Nieklasyczny klasyk|

Każdy z nas na pewno chociaż raz w życiu przeczytał tzw. „klasyk”. Książkę ponadczasową, ikonę literatury, książkę, która mimo upływu lat nadal zachwyca wiele osób. Książka taka niesie ze sobą ponadczasowe wartości, pozwala spojrzeć na świat z innej perspektywy. Dzieło literackie, które każdy człowiek powinien przeczytać chociaż raz. Nie mówię o konkretnych autorach. Chociaż jeżeli miałabym wymieniać wybrałabym oczywiście Mickiewicza, Prusa itd. Jednak dzisiaj napiszę o klasykach, które pochodzą trochę z innej półki.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego współcześni autorzy sięgają często po popularne motywy? Miłość, śmierć, zdrada; to tylko kilka przykładów. Jednak coraz częściej możemy zaobserwować swoisty „trend” w literaturze, a mianowicie obsadzanie akcji powieści w innej.
Nie mam tego za złe autorom współczesnym. Popatrzmy na przykład jakim jest „Śmierć przybywa do Pemberly”. Jeżeli nie wiecie czym jest Pemberly już wam tłumaczę. Pemberly jest wsią, gdzie mieszkają zakochani w sobie Elizabeth i Pan Darcy. Już coś świta? Tak, to główni bohaterowie „Dumy i uprzedzenia” wspaniałej pisarki – Jane Austen.
Austen wykreowała świat, po który sięga P.D. James. Oczywiście James zmienia świat w książce, jednak najważniejsze elementy takie jak bohaterowie, czy miejsce akcji pozostają niezmienione.
Nie trudno się dziwić współczesnej autorce, że sięgnęła po tak znane dzieło. W końcu kto z nas nigdy nie słyszał o „Dumie i uprzedzeniu” oraz Colinie Firth'u, chyba najpopularniejszym odtwórcy roli Pana Darcy'ego. Jednak nie o tym mowa. Dzięki bazowaniu na książce Austen, P.D. James nie musi od początku kreować nowego świata czy bohaterów, ponieważ zrobiła to za nią Jane Austen. Autorka kryminałów może teraz przerobić czy nawet przemielić bohaterów, ale to nadal będą bohaterowie „Dumy i uprzedzenia”. Dodatkowo nie ukrywajmy po taką książkę na pewno sięgnie chociaż część fanów Jane Austen.
Kolejny przykład bazujący na „Dumie i uprzedzeniu” - „Dworek Longbourn” autorstwa „Jo Baker. W tej pozycji autorka pokazuje am perspektywę osób, które służą u Elizabeth i Darcy'ego.
„Pan Darcy nie żyje”, „Duma i uprzedzenie i zombie” - kolejne przykłady opierające się na najpopularniejszej Austenowskiej powieści.
Jeżeli jesteśmy przy Zombie spójrzmy na „Alicje w krainie zombie”, czyli jedna z naszych ulubiona bohaterek dzieciństwa w krainie krwiożerczych stworów.
Przykładów jest o wiele więcej. Czy przeszkadza mi to, że autory bazują na klasyce literatury? Odpowiedź może być tylko jedna: SKĄDŻE! Właściwie bardzo lubię książki pokazujące inne spojrzenie na moich ulubionych bohaterów. Właściwie można powiedzieć, że autorzy takich pozycji pomagają w nieśmiertelności tych bohaterów, dzięki nim nadal pamiętamy o wielkich twórcach. Oczywiście bez nich też nie zginęliby, ale zawsze warto mieć zabezpieczenie.
Chociaż na rynku wydawniczym istnieje mnóstwo takich książek to pamiętajcie, że „klasyka jest zawsze w cenie”!

A wy co sądzicie o takich pozycjach? Lubicie czytać książki bazujące na waszej ulubionej powieści? Czekam na wasze opinie, krytykę, przemyślenia w komentarzach!

sobota, 9 stycznia 2016

Nadchodzi nowy cykl - "luźne poniedziałki"

Postanowiłam wprowadzić nową formę na bloga, a mianowicie cykliczne posty z serii: "Luźne poniedziałki". W poniedziałki co tydzień, bądź dwa tygodnie (zobaczymy czy nie zabraknie pomysłów) będę publikowała luźny post około-książkowy, ale nie koniecznie. Po prostu swoje przemyślenia na temat różnych spraw. W krainie słów... jest blogiem o książkach więc będę starała się skupić bardziej na tym elemencie. Mam nadzieję, że pomysł wam się spodoba. Wiem, że to nic nowego, ale może "chwyci". Jeżeli macie jakieś pomysły, sugestie piszcie w komentarzach. Na razie do zobaczenia w poniedziałek, kiedy pojawi się pierwszy post z serii.

Tutaj możecie przeczytac przykład, jak miałoby to wyglądać:http://w-krainie-slow.blogspot.com/2014/10/wydawcy-ktory-niewydaja-czyli-kilka-sow.html

[75]Belen Martinez Sanchez - Dzień, w którym umarłam

Tytuł oryginału: Lilim
Wydawnictwo: Mira
Data wydania: 10 września 2014
Liczba stron: 384
Ocena: 6/10  



Mówi się, że umrzeć to zapomnieć, a jednak pierwszą rzeczą o jakiej pomyślałem, kiedy otworzyłem oczy był moment mojej śmierci 


2 października 2003 roku dla Diletty Mair był dniem, w którym wszystko się zmieniło. Tego dnia dziewczyna właśnie umarła i odkryła prawdę. Prawdę o tym co się dzieje z człowiekiem po śmierci. Czy w ogóle istnieje życie? Okazało się, że tak. Jednak wszystko jest nie tak jak powinno. Anioły nie są przynoszącym ulgę, pięknymi, pomocnymi stworzeniami. Piekło istnieje i znajduje się w Panteonie, gdzie tylko wybitni, czymś wyróżniający się za życia ludzie mogą trafić.

Piekło, niebo, życie po śmierci. Są to jedne z najbardziej popularnych motywów, które pojawiają się w powieściach. Wiele autorów ma własne spojrzenie na to, jak może być. W końcu nikt z nas nie wie jak jest naprawdę. Belen Martinez Sanchez przedstawia perspektywę, z którą osobiście wcześniej się nie spotkałam. Anioły są gniewnymi stworzeniami – co oczywiście znam. Bardziej zastanawia mnie piekło. Można powiedzieć, że piekło jest elementem dobra. Chociaż osobiście nadal nie rozszyfrowałam, kto jest tym „dobrym”.

Demony (Lilim) mieszkają w Panteonie, ale tylko te wybitne jednostki. Piekielni „szaracy” żyją w Grobie. Miejscu całkiem podobnym do naszego świata. Panteon i niebo toczą ze sobą wojnę od wieków. Autorka niestety nie skupiła się bardzo na czym ta wojna polega, czy dlaczego ze sobą walczą?

Historia jest opowiedziana z dwóch perspektyw Diletty oraz Aliosa. W tym przypadku nie widzę w tym nic dobrego. Dwójka głównych bohaterów to chyba najbardziej irytujący bohaterowie jakich poznałam. Jeżeli nie (możliwe, że znam bardziej irytujących) to zasługują na to miano.
Bohaterka jest roztrzepaną dziewczyną, która co kilka stron kłóci się z Aliosem. Ich relacja jest po prostu głupiutka. Szczęśliwie nawet polubiłam głównego bohatera. Pewnego siebie, wyszczekanego (chociaż nadal irytującego) mężczyznę, który zawsze stawia na swoim.

W książce nie obyłoby się bez wątku romantycznego, jednak relacja Aliosa z Dilettą nie przeważała nad fabułą. Jest gdzieś w tle czekając na rozwinięcie.
Zakończenie książki pozostawia wiele pytań. Myślę, ze autorka otworzyła sobie szeroką furtkę na kontynuacje. Na razie nie doszukałam się, czy powstanie kolejna część, czy też może już jest na rynku?

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na okładkę, która jest przeokropna. Moim zdaniem wcale nie pasuje do treści książki. Ogólnie nie podoba mi się.

Książka Belen Martinez Sanchez nie jest objawieniem. Jest dobra. Autorka wykreowała ciekawy świat, dodatkowo jest opisy naprawdę czyta się dobrze. W książce nie brakuje także walki, zdrady więc jeżeli gustujecie w takich pozycjach serdecznie polecam!

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,4cm)|
Grunt to okładka|czytam fantastykę

wtorek, 5 stycznia 2016

[74]Jennifer Estep - Dotyk Gwen Frost

Tytuł oryginału: Touch of Frost (t.1)
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 20 września 2012
Liczba stron: 312
Ocena: 8/10  

Od dawna planowałam przeczytać "Dotyk Gwen Frost". Książka znajduje się na mojej liście "must read". W końcu znalazłam chwilę wolnego czasu i włączyłam czytnik, aby zapoznać się z historią Gwen i jej daru.

Gwen Frost to "prawie" zwyczajna siedemnastolatka, która po śmierci swojej mamy trafia do "Akademi Mitu". W szkole tej uczą się nadzwyczajni uczniowie. Walkirie, wikingowie, spartanie, Amazonki. Wydaje się, że tylko Gwen tutaj nie pasuje ze swoim darem. Dziewczyna posiada moc psychometrii, co znaczy, że gdy tylko weźmie przedmiot w dłonie, poznaje jego historię.
Nie tylko główna bohaterka bije się z takimi myślami. Według wszystkich uczniów jest tylko zwykłą Cyganka, która tutaj nie należy.

Mitologia. To właśnie na niej Jennifer Estep opiera całą historię. Osobiście jestem wielką fanką takich książek więc musiałam przeczytać "Dotyk Gwen Frost". Do czytania książki zabierałam się z entuzjazmem. Kilka początkowych stron nie było ciekawych, później nie wiele lepiej, jednak w końcu akcja zaczęła nabierać tempa. 

Estep stworzyła bardzo ciekawy świat, który w pierwszej części według mnie wygląda jak szklana bańka. Cały kampus, szkoła to jedna wielka tajemnica. Uczniowie to pochodzący ze starożytnych rodów wojownicy, których przeznaczeniem jest walczyć ze Żniwiarzami - zwolennikami boga chaosu, Lokiego, Jednak, gdy tylko wyjdzie się za bramę nie trafia się do świata z baśni, czy legend, ale do naszego, zwykłego, szarego świata. Świata, gdzie nie ma Żniwiarzy czy Wojowników.
Dodatkowo bohaterowie w książce są ciekawi, a sploty wydarzeń niespodziewane i zawsze zaskakujące.

"Dotyk Gwen Frost" to ciekawa zapowiedź serii, którą z chęcią przeczytam w całości. Polecam!

Akademia Mitu
Dotyk Gwen Frost|Pocałunek Gwen Frost|Tajemnice Gwen Frost|Wina Gwen Frost

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu(1,9cm)|Grunt to okładka|klucznik|czytam fantastykę

sobota, 2 stycznia 2016

[73]Cora Carmack - Coś do stracenia

  Tytuł oryginału: Losing It (t.1)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 18 czerwca 2014
Liczba stron: 204
Ocena: 7/10  

Każdy z nas ma jakieś tajemnice. Jedne gorsze, drugie mniej. Każdy coś ukrywa. Tak jak Bliss Edwars główna bohaterka książki Cory Carmack. Dziewczyna wstydzi się tego, że jest dziewicą. Ma 22 lata, studiuje i wszystkie jej koleżanki mają to za sobą. Chcąc się pozbyć „problemu” wyrusza do baru, gdzie spotyka przystojnego mężczyzną, z którym wraca do domu. Jednak Bliss nie jest tak odważna jak myślała i zostawia chłopaka nagiego w jej własnym łóżku. Dodatkowo okazuje się, że Garrick jest jej wykładowcą.

„Coś do stracenia” urzekło mnie swoją okładką, a następnie opisem. Wiedziałam, że przeczytam tę książkę. Historia opowiadana przez Bliss wciągnęła nie od pierwszych stron. Książka była dowcipna. Nie powiem, że jest to wielkie odkrycie, bo tak nie jest. Motyw, po który sięgnęła autorka już się nie raz przewijał czy to przez książki, filmy, seriale. Nic odkrywczego jednak książkę czyta się szybko.

Bohaterowie są i ich nie ma. Tak mogłabym to ująć. Niestety autorka nie zagłębiała się w osobowości pojedynczych bohaterów przez co nie do końca byli wykreowani tak jak bym chciała. Nie mamy wielu informacji o tym kim są dokładnie, co chcą robić. Mimo wszystko bardzo polubiłam Bliss. Niezdarną, błyskotliwą kobietę, która ma wyjątkowego pecha.

„Coś do stracenia” jest lekką, przyjemną lekturą z odrobiną humoru i pikanterii. Polecam wszystkim miłośnikom romansów!
 
Coś do stracenia
Coś do stracenia|Coś do ukrycia|Coś do ocalenia
 
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu(1,2cm)

piątek, 1 stycznia 2016

MUST READ 2016

Witam Was wszystkich w nowym roku. Mam nadzieję szczęśliwym. Wracam do Was z pierwszą notką w tym roku. A mianowicie przedstawiam wam moje Must Read w 2016 roku.

1. Collen Hoover - Pułapka uczuć
Książka jest na półce "do przeczytania" już od tamtego roku. W tym roku muszę koniecznie przeczytać "Pułapkę uczuć". Po tylu świetnych opiniach spodziewam się najlepszego.


2. Lisa Kleypas - Bez skrupułów
Uwielbiam Lise Kleypas. Jest ona moją lubioną autorką romansów historycznych. Przeczytałam prawie wszystkie jej książki więc wybór tej nie powinien nikogo dziwić.

3. Liz Braswell - Dziewięć żyć Chloe King: Upadła
Ta seria wciąż i wciąż krąży mi po głowie domagając się uwagi. Dodatkową zachętą jest serial, który zacznę oglądać jak tylko skończę serię.

4. Sara Shepard - Gra w kłamstwa
Muszę przyznać, ze "Gra w kłamstwa" jest wyborem zupełnie przypadkowym i kompletnie nieprzewidzianym. Słyszałam o książce, czytałam inne książki autorki, które mnie nie "powaliły". Mam nadzieję, ze "Gra w kłamstwa" mnie zaskoczy.

5. P.C. Cast, Kristin Cast - Naznaczona
Dom Nocy seria, którą mam ochotę przeczytać od dawna. "Naznaczoną" czytałam już w gimnazjum, jednak teraz za cel postawiłam sobie przeczytanie całej serii. Książka, po książce. Zobaczymy czy mi się uda. Z tego co pamiętam "Naznaczona" jest dobrą książką więc zobaczymy czy kilka lat później nic się nie zmieniło.

6. Emma Chase - Zaplątani
Nie wyobrażam sobie mojego "must read" bez tej książki. Bardzo mnóstwo pozytywnych opinii, na moich ulubionych blogach. W tym roku zobaczę czym Emma Chase tak zaskakuje.

7.  Jennifer Echelson - Uratuj mnie
Czytałam jedną książkę autorki, którą pamiętam jak przez mgłę. Opis "Uratuj mnie" zrobił na mnie takie wrażenie, że książkę musiałam umieścić na liście.

8. Jennider Estep - Dotyk Gwen Frost
I kolejna seria, którą chcę zacząć i skończyć czytać w tym roku. Mam nadzieję, że będzie tak dobra jak się spodziewam i nie poprzestanę na pierwszym tomie.

9. Jo Baker -  Dworek Longbourn
"Duma i uprzedzenie" w nowoczesnym wydaniu. To może być świetne, alebo tragiczne. Zobaczymy co sprezentowała nam autorka i czy nie zamieniła przepięknej historii w kompletną tragedię.

10. Sasha Grey - Klub Julietty
Książka Sashy Grey znajduje się tutaj z powodu mojej ciekawości. Czytałam o niej na wielu blogach. Więc zobaczymy co sprezentuje nam autorka.