poniedziałek, 29 lutego 2016

PODSUMOWANIE: LUTY 2016

Przeczytane książki: 3
Liczba przeczytanych stron: 1226
Średnio dziennie: 42
Liczba recenzji: 0
Najlepsza książka przeczytana w styczniu: BRAK
Najgorsza książka przeczytana w styczniu: Patrcia Cabot - Sukcesja
 

Wyniki w ramach wyzwań:
  • Grunt to okładka -0
  • Czytamy opasłe tomiska -0
  • Klucznik -0
  • Czytam fantastykę -0
  • Okładkowe love -0
  • Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 7,1cm, cel: 169cm, brakuje: 139,6cm
  • Wyzwanie biblioteczne (Wariant I) - 0
Najkrótszy miesiąc w roku, można powiedzieć, że już za nami. Jak mi poszło? Jak widać w statystykach:) Nie zaszalałam za bardzo w tym miesiącu. Wynikało to trochę z mojej niechęci do czytania. Jakoś nie mogłam się za to zabrać. I pierwszy raz od dawna skupiałam się na jednej książce zamiast czytac kilka jednocześnie. (Wiecie o co chodzi:D). Niestety przeczytane pozycje nie powaliły mnie na kolana. Zawiodłam się na Meg Cabot, której książki (w tym romanse) uwielbiam. Niestety "Sukcesja" nie była dobra, ani ciekawa. Zaskoczeniem okazała się książka dwóch polskich autorek, o której będzie więcej w recenzji. Nie rozpisuje się więcej i wchodze w marzec z wielką dawką pozytywnej energii i masą zaległych książek!

poniedziałek, 22 lutego 2016

luźne poniedziałki: |krótko o audiobookach|

Audiobook, czyli książka, którą się słucha. Uważam, że idea jest świetna. Wiele osób nie ma czasu, czy na przykład nie da rady czytać klasycznych książek. Dla nich jest to świetne rozwiązanie. Możesz sprzątać dom i w międzyczasie słuchać kolejnej opowieści. Jednak jak ja odbieram audiobooki osobiście. Od razu napiszę, że nie jestem ich fanką. Wynika to po części z tego, że jestem wzrokowcem. Żeby coś dokładniej zrozumieć muszę to zobaczyć, przeczytać. W przypadku audiobooka nie mam takiej możliwości. Kolejną rzeczą są lektorzy książek. Nie zawsze osoba, która czyta tekst trafia w nasz gust. W tym przypadku mój. Słuchając książkę nie skupiam się na fabule, bohaterach, ale na głosie, który mnie np. irytuje. Dodatkowo lektor nie zawsze potrafi wyrazić głosem uczucia, emocje jakie towarzyszą lekturze. Czytając wyobrażamy sobie świat, który przedstawia autor, bohaterów i ich emocje. Można powiedzieć, że sami kreujemy rzeczywistość, którą tak naprawdę stworzył autor.
Książka daje nam także czas do namysłu. Często czytając książkę wracam do poprzedniego zdania, czy akapitu próbując dokładniej zrozumieć co czytam w chwili obecnej. Jasne audiobook zawsze można cofnąć o kilka sekund, ale dla mnie jest to rozpraszające. Nazwałabym to nawet inwazyjne. Często w takim przypadku gubię sens tego, czego słucham. W przypadku książki tak nie jest. Wracając do fragmentów, robię to mimowolnie. Często nawet się nad tym nie zastanawiając.
Audiobook sam w sobie świetny, ale ja preferuje książkę papierową.

Dzisiaj krótko nie sądzę, że na ten temat trzeba rozpisywać się na kilka stron. Co wy sądzicie o audiobookach. Słuchacie dużo książek, czy raczej podzielacie moje zdanie?

poniedziałek, 8 lutego 2016

luźne poniedziałki: |Serie książkowe|

Ostatnio zastanawiałam się kiedy przeczytałam naprawdę świetną książkę, która nie byłaby częśćią serii. I wiecie co? Nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie. Jestem osobą, które gustują w seriach książkowych. Uwielbiam jak autorzy tworzą kilka książek, które tak naprawdę opisują jedną historie. Porównałabym to do mini serialu, który ma kilka odcinków. Jest dłuższy niż film, ale jest też w nim przekazanych więcej treści.
Tak samo jest z książkami. Dokładnie z seriami książkowymi, których jestem zwolenniczką. Oczywiście jeżeli autorzy za bardzo nie przesadzają:) Czasami mam wrażenie, że kolejny tom jest tylko zlepkiem słów. Autorzy na fali popularności tworzą nowe dzieła. Skoro jedna książka się sprzedała, to następne też powinny. Prawda? Niestety często autorzy i wydawnictwa wychodzą z takiego założenia, przez to rynek książki jest zalewany zupełnie (według mnie) niepotrzebnymi kontynuacjami, które tak naprawdę nic nie wnoszą.
Jednak dzisiaj jest taki piękny dzień, że nie mam ochoty skupiać się na negatywach. Wolę spojrzeć na pozytywy. A tych jeżeli dobrze przemyśleć temat jest mnóstwo!
Po pierwsze seria = więcej czasu z twoimi ulubionymi bohaterami. Nie ukrywajmy. Książka daje nam pewien wgląd w bohaterów, którzy znacząco wpływają na całą jej fabułę. Jednak niestety w jednej książce nie sposób przedstawić wszystkiego tak jakby się chciało. Dlatego seria jest świetnym rozwiązaniem. Nie skupiam się na tych, gdzie w każdym tomie jest opisywana inna para bohaterów. Chodzi mi bardziej o książki, które są swoją ścisłą kontynuacją. W każdym tomie dowiadujemy się czegoś nowego. Widzimy bohaterów jak się zmieniają. I to wszystko nie dzieję się w obrębie jednej książki, ale wielu. Zazwyczaj są to trzy książki. Nadal nie wiem dlaczego, ale rzadko spotykam się z historiami, które są opisane w dwóch tomach.
Kolejny powód fabuła książki. Autor tworzy „szeroką” (nie wiedziałam jak to nazwać:)) rzeczywistość. Więcej tomów książki oznacza większe wgłębienie się w fabułę. Dodatkowo na nasze nieszczęście zazwyczaj pozostawiają nas po każdej kolejnej części w stanie zawieszenia. A my nie możemy doczekać się kolejnej części.
Nie ukrywajmy też, że serie mają do siebie to, że nawet jak któraś cześć nie przypadnie na do gustu autor może zawsze się zrehabilitować w naszych oczach w kolejnych. Więc tak naprawdę nie czujemy irytacji czytając książkę swojego ulubionego autora, która nie jest najlepsza. Pamiętamy tylko rzeczy dobre.
No i na koniec zostawiłam ekranizacje. Prosta kalkulacja więcej części książki pozwala na nakręcenie wielu ekranizacji, które uwielbiam.
Na dzisiaj to tyle. Jak jest u was? Czytacie serie, czy jednak wolicie „standardowe” książki.

poniedziałek, 1 lutego 2016

PODSUMOWANIE: STYCZEŃ 2016

Przeczytane książki: 11
Liczba przeczytanych stron: 3567
Średnio dziennie: 115
Liczba recenzji: 7
Najlepsza książka przeczytana w styczniu: Colleen Hoover – Pułapka uczuć
Najgorsza książka przeczytana w styczniu: Belen Martinez Sanchez – Dzień, w którym umarłam

  • Wyniki w ramach wyzwań:
  • Grunt to okładka -6
  • Czytamy opasłe tomiska -1
  • Klucznik -2
  • Czytam fantastykę -4
  • Okładkowe love -0
  • Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 22,3cm, cel: 169cm, brakuje: 146,7cm
  • Wyzwanie biblioteczne (Wariant I) - 0

Styczeń, czyli pierwszy miesiącu w tym roku kończę ze świetnym wynikiem. Przeczytałam aż 11 książek. Zawdzięczam to głównie temu, że w tym miesiącu nie pracowałam i miałam przerwę więc udało mi się przeczytać wiele książek. Dodatkowo w końcu zapisałam się do biblioteki w Warszawie i teraz mam o wiele szerszy wybór książek. Miesiąc był także dobry pod względem "jakości" (nie wiem jak inaczej to nazwać:)) przeczytanych książek. Nie było książki, która była okropna, zła i w ogóle. Ogólnie trafiałam na dobre książki i mam nadzieję, że to będzie się utrzymywało w kolejnych miesiącach:)